niedziela, 18 lutego 2018.
Strona główna > Sport > Kolarstwo. Trener 40 lecia

Kolarstwo. Trener 40 lecia

Kolarstwo. Trener 40 lecia
Data publikacji: 2016-01-02 12:18
Ostatnia aktualizacja: 2016-01-05 18:31
Wywietleń: 861 83955

Rozmowa z Zygfrydem Jaremą, trenerem kolarzy Grupy Kolarskiej Piast Szczecin

W Plebiscycie Sportowym „Kuriera Szczecińskiego" wśród trenerów na trzecim stopniu podium uplasował się szkoleniowiec kolarzy szczecińskiego Piasta - Zygfryd Jarema, a wyróżnienie to przyszło w szczególnym momencie, bo nasz laureat obchodzi właśnie 40-lecie pracy trenerskiej.

Choć przełom roku to dla większości ludzi okres odpoczynku i rodzinnych spotkań, ale w kolarstwie nie ma sentymentów i trener musi jeździć ze swoimi podopiecznymi na mistrzostwa Polski. Właśnie od tego tematu rozpoczęliśmy rozmowę z naszym laureatem.

- Po Bożym Narodzeniu większość ludzi rozpoczyna przygotowania do sylwestra. Czy podobnie czynią kolarze?

- Może by chcieli, ale nie mogą, bo właśnie w tym okresie odbywały się dość prestiżowe imprezy: w Pruszkowie mistrzostwa Polski w kolarstwie torowym w konkurencjach nieolimpijskich oraz w Częstochowie Puchar Polski w przełajach. Ekipa Piasta opuściła więc Szczecin tuż po świętach, by wrócić w domowe pielesze dopiero na sylwestra.

- W jakich nastrojach powrócili?

- W Pruszkowie w ramach omnium w sprincie Kamil Kuczyński zajął drugie miejsce, a Maciej Bielecki - trzecie. W uzgodnieniu ze mną nie dokończyli jednak startu w tym wieloboju. W scratchu junior Alex Castaldo otarł się o podium, zajmując IV miejsce i przegrywając bój o brąz dosłownie o błysk szprychy. Dał się wyprzedzić między innymi wicemistrzowi świata. Czwarty był także w wyścigu amerykańskim jadąc w parze z kolegą z innego klubu. Dobre przetarcie mieli też nasi juniorzy, Mateusz Miłek, który był czwarty w omnium i Dawid Jankowski; obaj są w kadrze na mistrzostwa świata. Szkoleniowo pojechał też junior młodszy Oskar Filipczak, a taki start będzie z pewnością owocował w przyszłości. Na pruszkowski tor nie pojechał nasz czołowy zawodnik, Damian Zieliński, a było to spowodowane obawą przed ewentualną kontuzją. Sprinter ten intensywnie trenował we wtorek w niemieckim Frankfurcie nad Odrą. W Pucharze Polski w Częstochowie Wojciech Ceniuch był drugi.

- Jakie były największe sukcesy pana podopiecznych w kończącym się roku?

- Bez wątpienia na plan pierwszy wysuwa się brązowy medal Damiana Zielińskiego wywalczony w sprincie w mistrzostwach Europy elity, a nasz torowiec dzięki tegorocznym wynikom ma duże szanse wyjazdu na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Rosną też jego następcy, a Mateusz Miłek w sprincie drużynowym wywalczył II miejsce mistrzostwach Europy i III lokatę w mistrzostwach świata. Wśród młodzieży wyróżnia się też Wojciech Ceniuch, bo oprócz wspomnianego przed chwilą sukcesu w Pucharze Polski, wywalczył też srebro w wyścigach MTB. Srebrny medal w keirinie w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży przypadł też w udziale juniorowi młodszemu Oskarowi Filipczakowi. Na kolarskiej mapie kraju w naszym silnym makroregionie swój udział mocno zaakcentowały też utalentowane zawodniczki: Klaudia Pomorska i Marta Wesołowska.

- Mówimy o najlepszych w kończącym się roku, a jaki jest stan posiadania Piasta jeśli chodzi o zawodników i szkoleniowców?

- Kadra sportowców może nie jest zbyt liczna, ale wszyscy liczą się w kraju. Trenuje u nas 20 kolarzy, w tym trzech seniorów, cztery zawodniczki i czterech juniorów, a skład uzupełnia młodzież i dzieci. W pracy szkoleniowej pomaga mi Tomasz Balcer, ale inne obowiązki ograniczają jego czas, więc nie zawsze jest dyspozycyjny.

- W tym roku obchodzi pan jubileusz, którego mało który trener może doczekać w pracy ze sportowcami z najwyższej półki...

- Rzeczywiście, trudno nie spostrzec, jak ten czas leci. Zaczynałem w 1975 roku od mocnego uderzenia, bo pracy z kadrą młodzieżową w przełajach, której trzon tworzyli Andrzej Mąkowski i Grzegorz Jaroszewski. Ten pierwszy był wicemistrzem świata, a drugi do srebra w mistrzostwach globu dorzucił jeszcze brązowy medal.

- A praca w klubach?

- Zawsze było coś dobrego. W szczecińskiej Arkonii mogłem się poszczycić medalami nie tylko mistrzostw kraju, ale i mistrzostw świata. Kolejne sukcesy odnosiłem w Gryfie Szczecin kierowanym przez Waldemara Mosbauera. Moim następnym etapem, który rozpoczął się w 2010 roku i ciągle trwa, jest praca w nowo powstałej Grupie Kolarskiej Piast Szczecin, której faktyczną założycielką jest żona sprintera - Ewa Zielińska. Po dwóch latach pracy mogliśmy pochwalić się osiągnięciem, które nie tak łatwo powtórzyć, bo trzech naszych torowców zostało olimpijczykami igrzysk w Londynie, które odbyły się w 2012 roku. Olimpijską przygodę ma szansę kontynuować w Rio de Janeiro Damian Zieliński. Myślę więc, że nie zasłużyłem sobie, by stawiać mi zarzut, że jedynie załapałem się na koło i udaję trenera...

- Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
3
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jak żyło się w powojennym Szczecinie
Morsy na kąpielisku Głębokie
Dawny Szczecin
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy