czwartek, 23 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Kolarstwo. Trener 40 lecia

Kolarstwo. Trener 40 lecia

Kolarstwo. Trener 40 lecia
Data publikacji: 2016-01-02 12:18
Ostatnia aktualizacja: 2016-01-05 18:31
Wywietleń: 646 83955

Rozmowa z Zygfrydem Jaremą, trenerem kolarzy Grupy Kolarskiej Piast Szczecin

W Plebiscycie Sportowym „Kuriera Szczecińskiego" wśród trenerów na trzecim stopniu podium uplasował się szkoleniowiec kolarzy szczecińskiego Piasta - Zygfryd Jarema, a wyróżnienie to przyszło w szczególnym momencie, bo nasz laureat obchodzi właśnie 40-lecie pracy trenerskiej.

Choć przełom roku to dla większości ludzi okres odpoczynku i rodzinnych spotkań, ale w kolarstwie nie ma sentymentów i trener musi jeździć ze swoimi podopiecznymi na mistrzostwa Polski. Właśnie od tego tematu rozpoczęliśmy rozmowę z naszym laureatem.

- Po Bożym Narodzeniu większość ludzi rozpoczyna przygotowania do sylwestra. Czy podobnie czynią kolarze?

- Może by chcieli, ale nie mogą, bo właśnie w tym okresie odbywały się dość prestiżowe imprezy: w Pruszkowie mistrzostwa Polski w kolarstwie torowym w konkurencjach nieolimpijskich oraz w Częstochowie Puchar Polski w przełajach. Ekipa Piasta opuściła więc Szczecin tuż po świętach, by wrócić w domowe pielesze dopiero na sylwestra.

- W jakich nastrojach powrócili?

- W Pruszkowie w ramach omnium w sprincie Kamil Kuczyński zajął drugie miejsce, a Maciej Bielecki - trzecie. W uzgodnieniu ze mną nie dokończyli jednak startu w tym wieloboju. W scratchu junior Alex Castaldo otarł się o podium, zajmując IV miejsce i przegrywając bój o brąz dosłownie o błysk szprychy. Dał się wyprzedzić między innymi wicemistrzowi świata. Czwarty był także w wyścigu amerykańskim jadąc w parze z kolegą z innego klubu. Dobre przetarcie mieli też nasi juniorzy, Mateusz Miłek, który był czwarty w omnium i Dawid Jankowski; obaj są w kadrze na mistrzostwa świata. Szkoleniowo pojechał też junior młodszy Oskar Filipczak, a taki start będzie z pewnością owocował w przyszłości. Na pruszkowski tor nie pojechał nasz czołowy zawodnik, Damian Zieliński, a było to spowodowane obawą przed ewentualną kontuzją. Sprinter ten intensywnie trenował we wtorek w niemieckim Frankfurcie nad Odrą. W Pucharze Polski w Częstochowie Wojciech Ceniuch był drugi.

- Jakie były największe sukcesy pana podopiecznych w kończącym się roku?

- Bez wątpienia na plan pierwszy wysuwa się brązowy medal Damiana Zielińskiego wywalczony w sprincie w mistrzostwach Europy elity, a nasz torowiec dzięki tegorocznym wynikom ma duże szanse wyjazdu na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Rosną też jego następcy, a Mateusz Miłek w sprincie drużynowym wywalczył II miejsce mistrzostwach Europy i III lokatę w mistrzostwach świata. Wśród młodzieży wyróżnia się też Wojciech Ceniuch, bo oprócz wspomnianego przed chwilą sukcesu w Pucharze Polski, wywalczył też srebro w wyścigach MTB. Srebrny medal w keirinie w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży przypadł też w udziale juniorowi młodszemu Oskarowi Filipczakowi. Na kolarskiej mapie kraju w naszym silnym makroregionie swój udział mocno zaakcentowały też utalentowane zawodniczki: Klaudia Pomorska i Marta Wesołowska.

- Mówimy o najlepszych w kończącym się roku, a jaki jest stan posiadania Piasta jeśli chodzi o zawodników i szkoleniowców?

- Kadra sportowców może nie jest zbyt liczna, ale wszyscy liczą się w kraju. Trenuje u nas 20 kolarzy, w tym trzech seniorów, cztery zawodniczki i czterech juniorów, a skład uzupełnia młodzież i dzieci. W pracy szkoleniowej pomaga mi Tomasz Balcer, ale inne obowiązki ograniczają jego czas, więc nie zawsze jest dyspozycyjny.

- W tym roku obchodzi pan jubileusz, którego mało który trener może doczekać w pracy ze sportowcami z najwyższej półki...

- Rzeczywiście, trudno nie spostrzec, jak ten czas leci. Zaczynałem w 1975 roku od mocnego uderzenia, bo pracy z kadrą młodzieżową w przełajach, której trzon tworzyli Andrzej Mąkowski i Grzegorz Jaroszewski. Ten pierwszy był wicemistrzem świata, a drugi do srebra w mistrzostwach globu dorzucił jeszcze brązowy medal.

- A praca w klubach?

- Zawsze było coś dobrego. W szczecińskiej Arkonii mogłem się poszczycić medalami nie tylko mistrzostw kraju, ale i mistrzostw świata. Kolejne sukcesy odnosiłem w Gryfie Szczecin kierowanym przez Waldemara Mosbauera. Moim następnym etapem, który rozpoczął się w 2010 roku i ciągle trwa, jest praca w nowo powstałej Grupie Kolarskiej Piast Szczecin, której faktyczną założycielką jest żona sprintera - Ewa Zielińska. Po dwóch latach pracy mogliśmy pochwalić się osiągnięciem, które nie tak łatwo powtórzyć, bo trzech naszych torowców zostało olimpijczykami igrzysk w Londynie, które odbyły się w 2012 roku. Olimpijską przygodę ma szansę kontynuować w Rio de Janeiro Damian Zieliński. Myślę więc, że nie zasłużyłem sobie, by stawiać mi zarzut, że jedynie załapałem się na koło i udaję trenera...

- Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny