wtorek, 22 sierpnia 2017.
Strona główna > Sport > Kolarstwo. Sen na dywanie (ROZMOWA)

Kolarstwo. Sen na dywanie (ROZMOWA)

Kolarstwo. Sen na dywanie (ROZMOWA)
Data publikacji: 2016-08-25 09:38
Ostatnia aktualizacja: 2016-09-03 08:16
Wywietleń: 25 149663

Rozmowa z Damianem Zielińskim - kolarzem Piasta Szczecin

– Rozpocznijmy rozmowę od sprintu indywidualnego…

– Nie wyszedł mi ten start tak jak chciałem. Myślałem, że będzie lepiej. Na początku w eliminacjach jechałem szybko i sądziłem, że wszystko jest w porządku, bo czasy były podobne jak na mistrzostwach świata. Gdy jednak przyszła pora na decydujące wyścigi, nogi przestały mnie słuchać. Nie wiem jaka była tego przyczyna. Chyba zadecydowała dyspozycja dnia…

– Jeszcze większe apetyty były w sprincie drużynowym.

– Mieliśmy aspiracje powalczyć o brązowy medal i myślę, że były na to szanse. Gdybyśmy na każdej rundzie choć trochę poprawili czas, to znaleźlibyśmy się na podium. Trenując w Polsce mieliśmy takie czasy, które zapewniłyby medal. Takie porównania nie w pełni jednak odzwierciedlają rzeczywistość, bo tor nie jest równy torowi. W Rio de Janeiro było położone świeże drewno i to sprawiło, że jechało się trochę inaczej…

– Wielu komentatorów uważa właśnie pana za winnego porażki w biegu, który zadecydował o odpadnięciu z dalszej rywalizacji polskiej drużyny…

– Poczuwam się do winy, bo nie wyszedł mi start, nie złapałem koła i zrobiła się przerwa. Powiem jeszcze, że dużo pracowałem ostatnio nad startami i wydaje mi się, że ruszyłem dokładnie na sygnał. Kolega chyba jednak wyszedł ciut wcześniej, bo tak zresztą wielu kolarzy stara się robić, i w konsekwencji wyszło jak wyszło…

Może zgranie drużyny byłoby lepsze, gdyby wystartowali w niej koledzy klubowi, Kamil Kuczyński i Maciej Bielecki?

– Myślę, że szczególnie Kamil Kuczyński jest teraz w bardzo dobrej dyspozycji, ale trener miał inną wizję. Przyznaję, że wybór był trudny, bo mamy w Polsce wielu wyśmienitych sprinterów. Selekcjoner podejmował decyzję o wyborze kadry analizując wyniki z całego sezonu.

– Najlepszy wynik osiągnął pan w keirinie, czyli jeździe za motorem, gdzie znalazł się w 6-osobowym elitarnym finale. Tam jednak działy się niesamowite rzeczy…

– Wyścig finałowy był dwukrotnie przerywany przez sędziów i dopiero za trzecią próbą wyłonił zwycięzców. W keirinie tak się czasem zdarza. Ale przepisy mówią, że jak ktoś popełni przewinienie, z powodu którego przerwano bieg, to w powtórzonym wyścigu winowajca już nie startuje. Wielokrotnie tak było w zawodach Pucharu Świata. Tutaj dwukrotnie sędzia przerwał, czyli jak się potocznie mówi, odstrzelił bieg, ale nikogo nie spotkała kara. W Polsce komentarze są takie, że przewinienie było ewidentne i w niektórych innych krajach podobnie. W Anglii zaś uważają, że przewinienia nie było, bo na niektórych ujęciach kamer widać, że kolarz nie przekracza koła motoru. Przyznam się, że nie oglądałem bardzo wnikliwie powtórek i tylko na nie zerknąłem, ale przewinienie chyba jednak było. Sędziowie nie zdecydowali się jednak na wykluczenia z uwagi na rangę imprezy oraz osobę winowajcy, uważanego za kolarską gwiazdę. Poniekąd rozumiem taką postawę arbitrów, ale jeśli nie byli zdeterminowani, by wykluczyć łamiącego nieznacznie przepisy, to nie powinni przerywać biegu.

– Szanse byłyby większe, gdyby rywalizacja zakończyła się w pierwszym wyścigu?

– Myślę, że tak. Razem z Niemcem objęliśmy taką taktykę, by jechać za motorem na końcu stawki, a prędkość dochodziła wtedy do 50 kilometrów na godzinę, a później dochodziliśmy do czołówki jadąc o jeszcze 20 kilometrów na godzinę szybciej. To kosztowało trochę sił, tym bardziej że zabawa powtórzyła się trzykrotnie. W trzecim, decydującym biegu zaryzykowałem podejmując decyzję, by wcześniej zaatakować i długo prowadziłem. Trzeba było podjąć ryzyko i liczyłem, że rywale nie wytrzymają tempa. Niestety, nie starczyło mi pary…

– Przejdźmy do pozasportowych brazylijskich wrażeń.

– Przyjechaliśmy do Kraju Kawy na tydzień przed pierwszym startem, ale na turystykę nie było zbyt wiele czasu i zwiedziliśmy jedynie słynną statuetkę Jezusa górującą nad Rio de Janeiro. Po zakończeniu rywalizacji też nie było czasu, bo startowałem w ostatniej konkurencji, która skończyła się około godziny 20 miejscowego czasu, a potem czekało mnie jeszcze pakowanie rowerów, więc nawet nie zdążyłem zrobić choćby drobnych zakupów.

– Jak pańskim startom kibicowała rodzina?

– Żona Ewa z 4,5-rocznymi córeczkami, Leną i Victorią w kibicowskich koszulkach, oglądały moje wyścigi na komórce lub w telewizji. Dla bliźniaczek były to już drugie igrzyska, ale z Londynu nic oczywiście nie pamiętają, bo miały wtedy zaledwie kilka miesięcy. Gdy jechałem w Brazylii, w Polsce było już bardzo późno i dowiedziałem się po powrocie, że podczas powtarzanego finału keirinu córeczki usnęły na dywanie.

– Czy to już koniec sezonu?

– W klubie podjęliśmy decyzję, że nie pojadę na mistrzostwa Polski, które odbędą się na przełomie sierpnia i września, a w drużynie zastąpi mnie młody, lecz utalentowany Mateusz Miłek. W tym samym czasie mam zamiar wystartować w pokazowych zawodach we Francji z udziałem medalistów mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. Nie chciałbym jeszcze kończyć kariery i myślę, żeby pojeździć jeszcze przynajmniej przez jeden sezon. Na celowniku mam zawody Pucharu Świata i chciałbym się zakwalifikować do reprezentacji na mistrzostwa świata.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗ Jarosław Maliszewski

Fot. facebook/M.Winiarski

Komentarze

Kochani hejterzy
JAK fajnie czytać wasze wypociny na poziomie. Brawo Damian Szczecinianin z krwi i kości !!!
2016-09-03 00:19:33
Kibic
A znacie bajkę o wężu ? Banda malkontentów
2016-09-03 00:18:10
Wały Chrobrego
Profanacja flagi narodowej ! Niezgodne z prawem jest umieszczanie na polskiej fladze żadnych haseł. Jest to wykroczenie (wprowadzanie zmian na symbolu chronionym prawem), które zgodnie z art. 137 Kodeksu karnego może być ukarane grzywną lub pozbawieniem wolności na 12 miesięcy.
2016-08-25 15:34:02
smiech
czy tory i podwozie byly popsute ?
2016-08-25 11:20:37
Szczecinianie czekali
Nic się nie udało, nic nie wyszło i po co drążyć temat.
2016-08-25 10:30:31
Realista
Dlaczego "Tata Damian" a nie "Tata"?
2016-08-25 10:22:46

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Czytaj także

Filmy

Mistrzostwa Europy w siatkówce coraz bliżej
Splash of Colors
Pożegnaliśmy żaglowce
Poprzedni Następny

Nekrologi

Zofia Biedka

kondolencje

Henryk Piłat