sobota, 18 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Kolarstwo. Satysfakcja i niedosyt

Kolarstwo. Satysfakcja i niedosyt

Kolarstwo. Satysfakcja i niedosyt
Data publikacji: 2016-03-06 13:17
Wywietleń: 1123 122536

Szczeciński kolarz torowy Damian Zieliński odczuwa satysfakcję pomieszaną z lekkim zawodem po swoim starcie w mistrzostwach świata w kolarstwie torowym.

W sobotę na welodromie wybudowanym na poprzednie igrzyska olimpijskie w Londynie zajął czwarte miejsce w sprincie indywidualnym.

Powtórzył w ten sposób swój najlepszy wynik z 2004 roku z Melbourne. Sprint jest najstarszą, rozgrywaną w mistrzostwach świata od 1895 roku (amatorzy od 1893) i najbardziej prestiżową konkurencją torową.

- Odczuwam i satysfakcję, i lekki zawód, że zabrakło medalu. Przez 12 lat nie udało mi się wejść do półfinału, choć zajmowałem już piąte miejsce. Długo, długo nie było poprawy. Ten sezon jest wyjątkowy. Idę w górę. - powiedział 35-letni zawodnik Piasta Szczecin.

W półfinale Zieliński przegrał z mistrzem olimpijskim z tego samego obiektu Brytyjczykiem Jasonem Kennym, a w walce o brąz z ubiegłorocznym wicemistrzem świata Rosjaninem Denisem Dmitrijewem. Obaj konkurenci pokonali go 2:0. Po złoty medal sięgnął ostatecznie Kenny. Czy była szansa z nimi wygrać?

- W eliminacjach (200 metrów ze startu lotnego) obaj byli szybsi ode mnie o jedną dziesiątą sekundy, a pojedynki z nimi potwierdziły tę różnicę poziomu. Kenny zaskoczył wszystkich, bo jeszcze kilka tygodni temu był w słabszej formie. Dmitrijew co roku nastawia się na mistrzostwa świata, więc to nie jest żadna niespodzianka. - ocenił Zieliński.

W tym sezonie Zieliński startował praktycznie tylko w sprincie indywidualnym, sięgając po raz drugi w karierze po Puchar Świata. W perspektywie występu w igrzyskach w Rio de Janeiro będzie musiał się przygotować także do sprintu drużynowego.

W Londynie Polacy, startujący w składzie Grzegorz Drejgier, Rafał Sarnecki i Krzysztof Maksel, zajęli ósme miejsce, a co ważniejsze, zapewnili sobie kwalifikację olimpijską.

- Nie odpuszczamy sprintu drużynowego. W tej konkurencji jeździłem już na wszystkich pozycjach i mam doświadczenie. Teraz prawdopodobnie pojechałbym w Rio na drugiej zmianie drużyny. - wspomniał.

Igrzyska w Brazylii będą jego trzecimi, po Atenach (2004) i Londynie (2012), prawdopodobnie ostatnimi w karierze.

- Gdzieś po głowie chodzi, że będą to moje ostatnie igrzyska, ale o zakończeniu kariery jeszcze nie myślę. W PZKol. nie patrzy się w metrykę, póki są wyniki. - zakończył Zieliński, który jest już w drodze ze stolicy Wielkiej Brytanii do rodzinnego Szczecina.

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny

Nekrologi