poniedziałek, 11 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Kolarstwo. Rozmyślania nad ranem (ROZMOWA)

Kolarstwo. Rozmyślania nad ranem (ROZMOWA)

Kolarstwo. Rozmyślania nad ranem (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-01-02 14:18
Wywietleń: 1028 195616

Rozmowa z Zygfrydem Jaremą, szkoleniowcem Grupy Kolarskiej Piast Szczecin

W Plebiscycie Sportowym naszej redakcji Zygfryd Jarema triumfował w rywalizacji trenerów.

– Jaki był 2016 rok dla kolarzy Piasta?

– Znakomity, ale początek nie był zachęcający. Damianowi Zielińskiemu zaglądano w metrykę, a Kamil Kuczyński rozpoczynał przygotowania po dwóch groźnych kontuzjach. Szkoda, że ten drugi w igrzyskach olimpijskich był tylko rezerwowym, bo później w mistrzostwach Europy i Pucharze Świata pokazał klasę. Gdyby wystartował w Brazylii, może wyniki drużyny sprinterów byłyby lepsze…

– Prosimy przypomnieć największe ubiegłoroczne sukcesy pańskich podopiecznych.

– Złoty medal mistrzostw Europy w sprincie drużynowym wywalczyli Kamil Kuczyński i Maciej Bielecki. W młodzieżowych mistrzostwach Europy w sprincie indywidualnym srebrny medal zdobył Mateusz Miłek, a wicemistrzostwo w sprincie drużynowym przypadło Mateuszowi Miłkowi i Dawidowi Jankowskiemu. Blisko medalu byliśmy w mistrzostwach świata, bo w sprincie indywidualnym Damian Zieliński zajął 4. miejsce, a w tej samej konkurencji w mistrzostwach świata juniorów identyczną lokatę wywalczył Mateusz Miłek. W Pucharze Świata sezonu 2015/2016 Damian Zieliński wygrał konkurencję sprintu indywidualnego, a w obecnym cyklu Kamil Kuczyński zwyciężył podczas zawodów w Glasgow i zalicza się do faworytów w klasyfikacji generalnej.

– Najważniejszą imprezą roku były jednak igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro…

– Damian Zieliński dość pechowo zajął w nich 6. miejsce w keirinie, którego finał dwukrotnie powtarzano. Właśnie po tych olimpijskich incydentach obecnie zmieniono regulamin i do podobnych sytuacji już więcej nie dojdzie. Natomiast w Brazylii w sprincie drużynowym Damian Zieliński został wraz z zespołem sklasyfikowany na 7. pozycji.

– Który z wymienionych sukcesów pańskich podopiecznych ceni pan sobie najbardziej?

– Szczerze mówiąc trudno porównywać, bo dobrych wyników było sporo i wszystkie cenne. Ale tak oceniając na zimno, z perspektywy czasu, myślę, że Damian Zieliński mógł osiągnąć troszkę więcej, bo na igrzyskach olimpijskich miał chyba niepowtarzalną szansę powalczyć o medal. Natomiast złoto mistrzostw Starego Kontynentu Kamila Kuczyńskiego i Macieja Bieleckiego, to nagroda za całokształt włożonej przez nich pracy. Nie da się porównać kontynentalnych mistrzostw z igrzyskami olimpijskimi o światowym zasięgu, bo to całkiem inna pochylnia, ale złoto naszej dwójki, która startowała z przysłowiowego drugiego szeregu, jest jednak dla mnie najważniejsze. Kuczyński z Bieleckim pokazali charakter. Podsumuję pytanie stwierdzeniem, że złoto okazało się dla mnie cenniejsze od igrzysk.

– Trójka muszkieterów z Piasta, czyli Zieliński, Kuczyński i Bielecki, często przebywa poza grodem Gryfa. Kto się więcej nimi zajmuje: pan czy trenerzy kadry narodowej?

– Uczciwie muszę przyznać, że w sukcesach Macieja Bieleckiego mój udział jest znikomy, bo kolarz ten przeważnie przebywa poza Szczecinem. Natomiast zarówno Damian Zieliński, jak i Kamil Kuczyński, mają swe domy właśnie w grodzie Gryfa i tutaj stosunkowo często trenują. Sporo pracowałem w minionym roku szczególnie z tym drugim, który po kontuzji powrócił do pracy z rowerem dopiero w kwietniu, a w Grand Prix Polski okazał się najlepszy i wywalczył miejsce w ekipie wyjeżdżającej na igrzyska olimpijskie, co uważam za spory sukces.

– Czy poza międzynarodowymi sukcesami czołowej trójki były też medale na krajowych torach i trasach?

– Sporo medali przywieźliśmy z mistrzostw Polski seniorów i młodszych kategorii wiekowych. Złote krążki wywalczyli: Kamil Kuczyński w sprincie indywidualnym i keirinie, Mateusz Miłek w keirinie, Alex Castaldo w scratchu, wyścigu eliminacyjnym i wyścigu na 1 kilometr oraz drużyna sprinterów z Miłkiem, Castaldo i Dawidem Jankowskim w składzie. Srebrne medale zdobyli: Mateusz Miłek w sprincie indywidualnym i Wojciech Ceniuch w MTB XC, a brązowe: Dawid Jankowski w sprincie indywidualnym i Alex Castaldo w wyścigu punktowym. Nasi kolarze to nie tylko torowcy, lecz jeżdżą także na szosie, w przełajach i cyklokrosie oraz na rowerach MTB.

– Sportowcy wiele podróżują na zawody i zgrupowania, a jak to jest w przypadku klubowego trenera kolarzy? Ile kilometrów ma pan na swoim liczniku Anno Domini 2016?

– Można by to dokładnie obliczyć, ale wymagałoby to trochę czasu i sprawdzenia dokumentów. Nie byłem przygotowany na to pytanie, więc odpowiem w przybliżeniu. Miałem około dwudziestu dalekich wyjazdów, średnio po 600 kilometrów w jedną stronę, co matematycznie daje sumę 24 tysięcy kilometrów. Do tego dochodzą oczywiście liczne tempówki, które wykonuję na treningach jeżdżąc motorem.

– A jak się przedstawia sprawa z pańskim czasem?

– Doba ma 24 godziny, a z tego dla mnie jest może pięć. Dziesięć procent czasu poświęcam rodzinie, a resztę sportowi. Sporo zajmują zawody, obozy, przejazdy i praca w Szczecinie, w dużej mierze z młodzieżą. Często budzę się już o czwartej rano i analizuję, tworzę, myślę, co poprawić. Nieraz jednak po sportowych wojażach, jak ostatnio po powrocie z Pruszkowa, wracam do domu o ósmej rano i śpię do jedenastej. Kolarstwo to moje jedyne hobby, bo choć mam też inne zainteresowania, to nie mam na nie czasu.

– Co jest pana noworocznym marzeniem?

– Dobry występ Damiana Zielińskiego lub Kamila Kuczyńskiego na torowych mistrzostwach świata w Hong- kongu. Wcześniej jednak, bo już pod koniec stycznia, w Luksemburgu odbędą się mistrzostwa świata w kolarstwie przełajowym, a tam może dobrze wypadnie Wojciech Ceniuch. Zapowiada się ciekawy poolimpijski sezon i już pracujemy nad pewną niespodzianką. W naszym sporcie, gdzie zdarzają się kraksy i kontuzje, ważne też jest szczęście, ale trzeba mu pomagać, a kto solidnie pracuje, temu ono sprzyja.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

Teresa Syrek

kondolencje