poniedziałek, 19 lutego 2018.
Strona główna > Sport > Kolarstwo. Na tor prosto z łóżka (ROZMOWA)

Kolarstwo. Na tor prosto z łóżka (ROZMOWA)

Kolarstwo. Na tor prosto z łóżka (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-03-01 16:01
Wywietleń: 474 219495

Zakończył się cykl zawodów Pucharu Świata w kolarstwie torowym, a w klasyfikacji generalnej sprinterów II miejsce wywalczył reprezentant Grupy Kolarskiej Piast Szczecin, z którym przeprowadziliśmy rozmowę.

– Słyszeliśmy, że wyprawa za ocean na dwa ostatnie starty Pucharu Świata rozpoczęła się bardzo pechowo…

– Tydzień po przylocie na zgrupowanie do Los Angeles w Stanach Zjednoczonych, mieliśmy trening szybkościowy na otwartym betonowym torze, który niestety nie był przystosowany do dużych prędkości. Podczas jednego z ćwiczeń, gdy jechałem w drużynie, jadącemu na drugiej pozycji Rafałowi Sarneckiemu na wirażu przy prędkości ponad 70 kilometrów na godzinę podcięło przednie koło. Rafał upadł, a jadąc tuż za nim, nie miałem możliwości uciec. Uderzenie było na tyle mocne, że karbonowy widelec w rowerze pękł, a ja przeleciałem przez kierownicę i całe uderzenie przyjąłem na plecy. Od razu pojechaliśmy do szpitala na prześwietlenie ponieważ bardzo duży ból powodowało już samo stanie w pionie, nie mówiąc o chodzeniu. Przez kolejne 10 dni praktycznie nie ruszałem się z łóżka, przez co zostałem wyłączony z treningów na prawie 2 tygodnie.

– Jak wyglądały zawody w Los Angeles i te poprzednie w Cali w Kolumbii?

– Przez wspomniany wcześniej upadek, nie byłem ani w dobrej formie fizycznej ani psychicznej. Ciężko myśleć pozytywnie i cieszyć się z jazdy, kiedy każdy ruch oznaczał ból i wielki dyskomfort. Razem z trenerem postanowiliśmy ograniczyć starty tylko do sprintu indywidualnego, żeby dać mi możliwie jak najwięcej czasu na wyzdrowienie. Drużyna sprinterów bez mojego udziału, czyli Krzysztof Maksel, Mateusz Rudyk i kolega klubowy Maciej Bielecki, wywalczyła III miejsce w Los Angeles, co oznaczało, że biało-czerwoni ukończyli Puchar Świata również na III pozycji, ustępując jedynie Niemcom i Francuzom. Jeśli zaś chodzi o mnie, to niestety, mimo wysiłków fizjoterapeutów kadry narodowej, nie udało się wyeliminować skutków kontuzji. Dlatego zarówno wyścigi w Kolumbii jak i w Los Angeles, gdzie zająłem VIII miejsce, stały pod znakiem bólu i walki. Walki o utrzymanie lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i walki z samym sobą żeby w ogóle wystartować.

– Drugie miejsce to duży sukces, ale biorąc pod uwagę fakt, że wcześniej był fotel lidera, czy jest jednak pewien niedosyt?

– Przed zawodami w Cali i Los Angeles miałem niewielką przewagę nad drugim w rankingu Ukraińcem Aleksandrem Vinokurowem i szczerze wierzyłem, że stać mnie na obronę pozycji lidera aż do samego końca. Pierwszy tydzień zgrupowania w Los Angeles potwierdzał, że jestem w wysokiej formie i będę walczył w zbliżających się zawodach o wysokie miejsca. Niestety upadek pokrzyżował te plany. Ciężko jest walczyć z przeciwnikami kiedy zamiast trenować nie można nawet wstać z łóżka. Dlatego mając tylko małą przewagę, a przed sobą jeszcze dwa wyścigi, realnie oceniając sprawę szanse na obronę przodownictwa były niewielkie. Ale walczyłem jak mogłem i niewiele zabrakło, a cieszyłbym się ze zwycięstwa. Niedosyt oczywiście odczuwam, ponieważ nie przegrałem z powodu niewłaściwego treningu, braku ambicji czy poświęcenia i woli walki. To wszystko było! Przegrałem, ponieważ nie mogłem się właściwie przygotować i czerpać radości ze ścigania, a powodem była kraksa.

– Które z zawodów obecnego cyklu Pucharu Świata wspominane są najmilej?

– Oczywiście pierwszy puchar w Glasgow, gdzie zająłem I miejsce w królewskiej sprinterskiej konkurencji. Pamiętam wielką radość z jazdy i wspaniałą publiczność. Mam nadzieję, że jeszcze będzie mi dane coś takiego przeżyć.

– Kiedy spotkamy się w Szczecinie?

– Do Polski wróciliśmy we wtorek, a w Szczecinie będę w Środę Popielcową, ale tylko na kilka dni, bo już 5 marca wracam na zgrupowanie do Pruszkowa, gdzie rozpoczniemy przygotowania do najważniejszego startu w 2017 roku, jakim będą w połowie kwietnia mistrzostwa świata w Hong Kongu.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗ 

(mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
3
na godz. 15:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jak żyło się w powojennym Szczecinie
Morsy na kąpielisku Głębokie
Dawny Szczecin
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy