poniedziałek, 18 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Gimnastyka sportowa. Sport od niemowlaka (ROZMOWA)

Gimnastyka sportowa. Sport od niemowlaka (ROZMOWA)

Gimnastyka sportowa. Sport od niemowlaka (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-11-21 19:48
Wywietleń: 699 302128

Rozmowa ze szczecińską gimnastyczką Martą Pihan-Kuleszą

Po przyznaniu naszemu miastu organizacji mistrzostw Europy w gimnastyce sportowej (odbędą się w kwietniu 2019) utytułowana szczecińska sportsmenka Marta Pihan-Kulesza powiedziała, że chciałaby w nich wystartować. W wywiadzie udzielonym „Kurierowi Szczecińskiemu” przed igrzyskami olimpijskimi w Rio de Janeiro 2016 mówiła natomiast, że nosi się z zamiarem zakończenia wyczynowej kariery. Mówiła wtedy: „ze sportem wyczynowym nie chcę na razie mieć nic wspólnego i muszę odpocząć po wszystkim, co mnie ostatnio spotkało”. Postanowiliśmy więc porozmawiać z gimnastyczką i zapytać, co ją skłoniło do zmiany decyzji.

– Nie jest tak łatwo rozstać się ze sportem, z jego piękną otoczką, emocjami i adrenaliną na mistrzowskich zawodach…

– To normalne, że trudno zerwać z czymś, co się robiło przez całe życie, więc po pewnym odpoczynku od wyczynu, zwłaszcza w sensie psychicznym, zaczyna się tęsknić. Miałam ten oddech, bo urodziłam swoje pierwsze dziecko, a córeczka Jagna ma już 5 miesięcy. Przyznam się jednak, że już w czasie ciąży bardzo brakowało mi gimnastyki. Gdy więc tylko pojawiła się możliwość, zaczęłam troszkę ćwiczyć.

– Czy głównym impulsem do powrotu okazały się mistrzostwa Europy w grodzie Gryfa?

– To może był jeden z elementów, ale moja główna myśl była taka, że obecnie nie ma wizji rozwoju gimnastyki sportowej w naszym kraju i byłoby szkoda, gdyby nie doszło do kontynuacji dawniejszych osiągnięć. Pomyślałam, że trochę jeszcze spróbuję potrenować, by dać przykład młodszym zawodniczkom.

– Jednak czy po stosunkowo długiej przerwie i urodzeniu dziecka uda się powrócić do mistrzowskiej formy?

– Też jestem tego ciekawa, ale jeśli nie spróbuję, to się nie przekonam. Nie chcę więc składać deklaracji, rozpoczynam treningi bez zbytnich oczekiwań i nie wiem, jaką osiągnę formę. Przeprowadzam jeszcze rehabilitację kontuzjowanego barku, ale to akurat nie jest nic poważnego. Na razie ćwiczę bardzo delikatnie, ale już rozpoczęłam zajęcia na przyrządach. Trenując, korzystam z gościnnej nowej hali gimnastycznej w szkole przy ulicy Małopolskiej, bo przecież nadal jestem zawodniczką Międzyszkolnego Klubu Sportowego Kusy. Ćwiczę od trzech do pięciu razy w tygodniu po półtorej godziny, bo na tyle pozwala mi córeczka, którą zabieram ze sobą, a ona próbuje obserwować, co wyprawia jej mama.

– Mistrzostwa Europy będą pierwszym poważnym startem?

– To jest zupełnie wykluczone, bo żeby się na nie zakwalifikować, trzeba wcześniej dostać powołanie do reprezentacji Polski. Podstawą musi być mój start w mistrzostwach kraju i mam nadzieję, że może to nastąpi już w przyszłym roku, więc dopiero po tej imprezie będę mądrzejsza. Bo przecież jeszcze nigdy nie byłam w podobnej sytuacji, gdyż dopiero pierwszy raz jestem mamą.

– Czy przez minione półtora roku rozbrat ze sportem był całkowity?

– Ze sportem nie zerwałam, bo pracowałam w ośrodku The Little Gym na Bezrzeczu, który od niemal równo trzech lat prowadzę wraz z mężem Romanem Kuleszą, także gimnastykiem sportowym. Zdradzę jego sekret, że także myśli o czempionacie Starego Kontynentu w naszym mieście. Ćwiczenia w naszym ośrodku pozbawione są całkowicie elementu rywalizacji i współzawodnictwa. Trenuje się tam dla zdrowia i dobrego samopoczucia, by pracować nad własnym potencjałem, rozwijać poznawczo i społecznie oraz uczyć współpracy w grupie.

– Ośrodki o podobnej nazwie można także spotkać w innych krajach. Czy to tylko zbieżność nazw, czy też ściślejszy związek?

– Działamy na zasadzie franczyzy, a projekt pochodzi z USA, gdzie pierwszy ośrodek powstał w 1976 roku. Ze Stanów Zjednoczonych dostajemy więc na bieżąco konspekty z tematami zajęć. W Polsce są cztery takie samodzielne ośrodki, a na całym świecie jest ich naprawdę bardzo dużo. W każdym z nich zajęcia są zaś niemal identyczne i to niezależnie od tego, czy odbywają się we Francji, Australii lub na Bezrzeczu.

– Kto może u was ćwiczyć?

– Na godzinne zajęcia raz w tygodniu zapraszamy już nawet dzieci od 3. roku życia. Oczywiście starsi też są mile widziani.

– Czy 3 lata to nie za wcześnie do rozpoczynania regularnych zajęć sportowych?

– Wcale nie, a nawet dodam, że ćwiczą także młodsze maluchy, ale one mają zajęcia nieco krótsze, bo 45-minutowe i uczestniczą w nich razem z rodzicami. Tutaj bariera wiekowa wynosi zaledwie 4 miesiące, a moja 5-miesięczna Jagienka już trenuje…

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Ostatni dzień jarmarku
Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Poprzedni Następny

Nekrologi