niedziela, 17 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Futsal. Prawnik strzela gole (ROZMOWA)

Futsal. Prawnik strzela gole (ROZMOWA)

Futsal. Prawnik strzela gole (ROZMOWA)
Data publikacji: 2016-12-27 15:03
Ostatnia aktualizacja: 2016-12-27 15:03
Wywietleń: 2100 191043

Rozmowa z Michałem Kubikiem – laureatem plebiscytu sportowego „Kuriera Szczecińskiego”

Głosami Czytelników naszej gazety Michał Kubik zajął 10. miejsce wśród najlepszych sportowców województwa zachodniopomorskiego, a zadecydowało o tym głównie wicemistrzostwa Polski w ekstraklasie futsalu Pogoni ’04 Szczecin oraz fakt, że jej czołowy snajper jest etatowym reprezentantem Polski. Wybierano go też w plebiscycie Futsal Ekstraklasy najlepszym zawodnikiem ligi.

– Jak ocenia pan tegoroczne występy Pogoni ’04 w ekstraklasie?

– Trzeba to rozbić na dwa okresy, bo zakończony w maju sezon 2015/2016 był nadzwyczaj udany i zakończył się wicemistrzostwem Polski, a po finałowym dwumeczu wyprzedziła nas jedynie Gatta Zduńska Wola. Po sezonie zasadniczym też byliśmy wiceliderem, ustępując jedynie Gatcie, a w swym dorobku mieliśmy aż 13 zwycięstw i 6 remisów, przy jedynie trzech porażkach. Ani razu nie przegraliśmy też meczu w grodzie Gryfa, a w meczu z liderem w Szczecinie zremisowaliśmy 1:1. W obecnych rozgrywkach, które przed tygodniem dociągnęliśmy do półmetka, gramy prawie tak samo dobrze, ale wyniki są gorsze. Myślę, że mieliśmy szansę na III miejsce i na takim byśmy byli, wygrywając ostatni mecz z Piastem Gliwice w Azoty Arenie, ale niestety to rywale wygrali i oni spędzą święta w fotelu o kolorze brązu, a my jesteśmy na szóstej pozycji. Piast to zresztą bardzo silny zespół, bo powstał dopiero przed tym sezonem, ale poród miał bardzo owocny, bo z połączenia dwóch klubów ekstraklasy: Nbitu Gliwice i GAF-Omegi Gliwice.

– Okazali się lepsi, strzelając dwie bramki, a wy ani razu nie pokonaliście ich bramkarza.

– Tak wskazuje suchy wynik, ale na boisku to my byliśmy lepsi, lecz ustępowaliśmy rywalom w jednym, ale jakże ważnym elemencie. Po prostu zabrakło nam skuteczności. Zresztą nie tylko w tym spotkaniu, ale także w meczu z FC Toruń, który zajmuje teraz IV miejsce. Skuteczność to nasza bolączka w całym obecnym sezonie, która odbiera nam punkty, bo tak naprawdę rozbił nas 7:1 tylko aktualny lider, Rekord Bielsko-Biała. Ale mecz ten, w którym prowadziliśmy, także do pewnego momentu był wyrównany, lecz graliśmy bez kontuzjowanych Oleksandra Szamotija oraz Daniela Maćkiewicza i w konsekwencji zabrakło nam sił.

– Jakie są największe atuty, a jakie wady waszej drużyny?

– Głównym mankamentem jest, jak już wspomniałem, indolencja strzelecka. Najbardziej skuteczność stracił chyba Adam Jonczyk. Latem pozyskani nowi zawodnicy nie stanowią jeszcze o sile zespołu, lecz są jedynie uzupełnieniem. Naszym atutem jest zaś obrona, bo bramek tracimy naprawdę mało. Jesteśmy skuteczni w odbiorze piłki, dobrze gramy pressingiem, a gdy oba zespoły go stosują, to także świetnie czujemy się w takich spotkaniach. Nie ma do nas zastrzeżeń, jeśli chodzi o grę zespołową i kombinacyjne akcje, a jeśli chodzi o statystyki, to okazuje się, że z reguły zdecydowanie częściej jesteśmy w posiadaniu piłki niż przeciwnicy.

– Porozmawiajmy teraz o reprezentacji Polski.

– Gram w niej już od ponad pięciu lat, a zadebiutowałem 12 kwietnia 2011 roku w meczu z reprezentacją Macedonii, który Polska przegrała 2:3, a ja zdobyłem jedną z dwóch bramek. Występowałem w eliminacjach do mistrzostw świata oraz do mistrzostw Europy, strzelając bramki i w jednych, i w drugich zawodach. Kończący się właśnie 2016 rok był jednym z lepszych, bo awansowaliśmy do barażów o awans do finałów mistrzostw świata, a takiego osiągnięcia dawno nie mieliśmy. Niestety, w barażach lepszy okazał się Kazachstan. Rozegraliśmy też w kończącym się roku wiele towarzyskich spotkań z dobrymi rezultatami, a niedawno zajęliśmy II miejsce w międzynarodowym Turnieju Wyszehradzkim. Rozegrałem w tym roku kilkanaście reprezentacyjnych spotkań, w których zdobyłem kilka bramek, ale dokładnych liczb nie pamiętam i musiałbym to posprawdzać. Zajęłoby to jednak trochę czasu, którego w świąteczno-noworocznym okresie każdemu chyba brakuje. Tym bardziej że roztrenowanie w klubie skończyliśmy praktycznie dopiero przed świętami, a wkrótce po Nowym Roku rozpoczniemy przygotowania do dalszej części ligowych rozgrywek, w których będziemy chcieli znacznie poprawić obecną lokatę.

– Spotkanie z Kazachstanem w roli gospodarza rozgrywaliście w szczecińskiej Azoty Arenie. Jak się w niej grało?

– Znam dobrze tę halę, w której często rozgrywamy swoje ligowe pojedynki, więc dobrze się czułem, ale żałowałem, że nie było kompletu publiczności i żywiołowego dopingu. Na początku roku był na Szafera taki mecz ekstraklasy z Rekordem Bielsko-Biała, gdy na trybunach zasiadło ponad 5 tysięcy kibiców, co spotęgowało emocje i sprawiło, że grało się fantastycznie.

– Jak rozpoczęła się pańska przygoda z piłką?

– Na początku był to normalny futbol na trawie i grałem w szczecińskich klubach, Pogoni oraz Arkonii. Później rozpocząłem występy w amatorskiej drużynie Moto 46, z którą sensacyjnie awansowaliśmy do finału Pucharu Polski, wcześniej w dwumeczu eliminując Pogoń ’04. W tym czasie przenosiłem się właśnie do zero-czwórki i byłem już jej graczem, ale na wypożyczeniu występowałem w dawnym zespole. W jednym pojedynku Moto 46 – Pogoń wystąpiłem, a w drugim dostałem zakaz, ale już do tych tematów nie chcę wracać. Zamiany trawy na parkiet nie żałuję, bo dostąpiłem zaszczytu gry w kadrze narodowej, a wielką niewiadomą jest, jak potoczyłaby się moja kariera w zespołach 11-osobowych. Ważne też, że futsal, to dla mnie nie praca, lecz pasja.

– A co traktuje pan jako pracę?

– Po studiach prawniczych, w czasie których do sesji egzaminacyjnych trzeba się było sporo uczyć, ale między nimi wcale nie było tak strasznie, postanowiłem wykorzystać zdobytą na uczelni wiedzę. Pracuję obecnie w kancelarii radcowskiej, regularnie od godziny 9 do 17 i nie koliduje to z treningami, które z reguły rozpoczynamy o wpół do siódmej.

– Jak spędził pan święta, a jakie są plany przed zbliżającym się sylwestrem?

– Boże Narodzenie spędziłem tradycyjnie rodzinnie w Szczecinie, gdzie mam obie babcie, więc było naprawdę świątecznie. Natomiast na sylwestra przygotowuję tak zwaną domówkę ze zgraną paczką starych przyjaciół, głównie z czasów liceum, ale nie wykluczam, że wpadnie ktoś z kolegów z Pogoni ’04.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Ostatni dzień jarmarku
Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską