niedziela, 19 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Futbol amerykański. Dwie frakcje i szczeciński prezes (ROZMOWA)

Futbol amerykański. Dwie frakcje i szczeciński prezes (ROZMOWA)

Futbol amerykański. Dwie frakcje i szczeciński prezes (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-11-10 18:06
Wywietleń: 542 300506

Rozmowa ze szczecinianinem Przemysławem Kazanieckim, nowym prezesem Polskiego Związku Futbolu Amerykańskiego

W stołecznej siedzibie PKOl odbyło się walne zgromadzenie Polskiego Związku Futbolu Amerykańskiego i na funkcję prezesa został wybrany szczecinianin Przemysław Kazaniecki, który zastąpił ustępującego szefa związku Jędrzeja Stęszewskiego. Nowy prezes to prawnik, przedsiębiorca z branży gastronomicznej i budowlanej, polityk oraz… muzyk.

Szczecinianin został sternikiem związku w bardzo trudnym momencie, bo w środowisku sympatyków futbolu amerykańskiego nastąpił głęboki rozłam. W tym samym czasie, co sejmik wyborczy PZFA w Warszawie (uczestniczyli w nim przedstawiciele 28 klubów, lecz z najwyższej klasy rozgrywkowej, czyli Topligi, tylko Warsaw Eagles, Husarii Szczecin i beniaminka Kraków Kings), we Wrocławiu odbyło się spotkanie zainicjowane przez 5 czołowych polskich klubów (Panthers Wrocław, Seahawks Gdynia, Lowlanders Białystok, Tychy Falcons oraz Warsaw Sharks), które zamierzają utworzyć własną 18-zespołową Ekstraklasę Futbolu Amerykańskiego, a nawet… związek sportowy, który miałby prawo powoływać reprezentację Polski.

Na wrocławskim spotkaniu byli podobno przedstawiciele aż 21 klubów, ale nie wiadomo, czy wszyscy wyrażą chęć przystąpienia do nowej organizacji. Jedno z haseł „buntowników” to: „jedno miasto – jedna drużyna”. Tymczasem w samej stolicy są słynne teamy Warsaw Eagles i Warsaw Sharks, a nie można zapominać o Dukes i Crusaders. W Szczecinie oprócz Husarii jest też ekipa Cougars. Zapowiada się więc spory galimatias. Nie będzie miał łatwego zadania nowy prezes PZFA P. Kazaniecki, którego poprosiliśmy o krótką rozmowę.

– Jak rozpoczęła się pańska przygoda z futbolem amerykańskim?

– Coś tam zobaczyłem będąc w Stanach Zjednoczonych, ale tak na poważnie zafascynowałem się tą dyscypliną dopiero po powrocie do Polski, gdy poznałem naszych rodzimych pasjonatów tego sportu. Kto poznał futbol amerykański, to wie, że ta gra uzależnia. Dynamika i emocje są ogromne. Poznając podstawowe zasady można już przystąpić do rywalizacji, bo na początku dogłębna znajomość przepisów wcale nie jest warunkiem niezbędnym.

– Kiedy doszło do przemiany sympatyka futbolu amerykańskiego w sportowego działacza?

– Było to w 2006 roku, gdy zostałem założycielem stowarzyszenia kultury fizycznej Husaria Szczecin i prezesem szczecińskiego klubu, który prowadziłem przez sześć lat. Była to bardzo trudna i wyczerpująca praca, więc w 2012 roku czułem się już mocno zmęczony. W tym okresie udało mi się znaleźć sponsora, więc uznałem, że byt klubu nie jest zagrożony, więc mogę z czystym sumienie zrezygnować z funkcji prezesa.

– Funkcja prezesa Polskiego Związku Futbolu Amerykańskiego będzie zapewne jeszcze trudniejsza niż kierowanie klubem, które pana mocno zmęczyło. Czy nie ma obaw przed nowym wyzwaniem?

– Praca w klubie jest o wiele bardziej męcząca, bo wymaga żmudnej, niemal codziennej aktywności na najwyższych obrotach. Działalność w związku ma natomiast bardziej strategiczny i koncepcyjny charakter. Potrzeba wizji i wytyczania kierunków, a nie żmudnego załatwiania prozaicznych spraw. Przed nami sporo ciężkiej pracy w niełatwych warunkach, ale skład i umiejętności członków 10-osobowego zarządu dają gwarancję utrzymania bardzo szybkiego tempa rozwoju futbolu amerykańskiego w Polsce. W tym gronie jest też szczecinianin Piotr Krakowski, jeszcze do niedawna trener Husarii. Wszyscy czujemy odpowiedzialność, jaka na nas spoczywa. Jesteśmy gotowi na wyzwania. Na razie wytyczyliśmy sobie plan na najbliższe 6 miesięcy i rozłożyliśmy pracę na wszystkich członków zarządu, więc nie boję się o jej efekty. Dodam, że po rezygnacji z funkcji prezesa Husarii, nie odizolowałem się od futbolu amerykańskiego i jestem na bieżąco z problemami dyscypliny, gdyż od 2012 roku aż do niedawna byłem przewodniczącym Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia PZFA, a w latach 2015-2016 pełniłem funkcję przewodniczącego Komisji Dyscyplinarnej Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego.

– Co sądzi pan o powstaniu konkurencyjnej Ekstraklasy „wrocławskiej”, mocno popieranej przez władze tego miasta?

– Powstaje konkurencyjna liga, niezależna od jurysdykcji naszego związku, a ja znam i po części rozumiem motywy, jakie kierowały jej założycielami. Jest tam wielu moich znajomych i kolegów, których dobrze znam i lubię, więc nie życzę im źle. Mam świadomość, że w Ekstraklasie Futbolu Amerykańskiego wystąpią najsilniejsze polskie kluby, ale nasza Topliga także wystartuje zgodnie z planem w marcu przyszłego roku. Na zaczepki z niektórych stron nie odpowiadam pięknym za nadobne i nie rzucam kłód pod nogi. Niech każdy robi swoje, a nie krytykuje innych. Nie będę przeszkadzał „wrocławianom”, ale moim świadomym wyborem była Warszawa i chciałbym, by dano mi popracować.

– Zarówno Ekstraklasa, jak i Topliga, mają wystartować dopiero wiosną 2018 roku. Może jest jeszcze czas, by dojść do porozumienia i spróbować organizacji wspólnych rozgrywek ligowych, by podziałami nie osłabiać dyscypliny, która w naszym kraju pojawiła się przecież dopiero nie tak dawno…

– Myślę, że przed nowym sezonem do negocjacji nie dojdzie, bo „wrocławianie” są bardzo zdeterminowani, a ja potrafię zrozumieć ich motywacje. Sprawy zaszły daleko, a prace organizacyjne są mocno zaawansowane. Sądzę, że może dojść do zjednoczenie, ale za jakieś 3-4 lata. Może się wówczas okazać, że chwilowy rozłam wyszedł na dobre futbolowi amerykańskiemu w Polsce i tego bym sobie i wszystkim życzył.

– „Buntownicy”, jak ich w skrócie nazywamy, mówią też o utworzeniu oficjalnego związku sportowego i powoływaniu reprezentacji Polski, a przecież Ustawa o Sporcie określa jasno, że w danej dyscyplinie może być tylko jeden związek i jedna reprezentacja kraju…

– Chociaż Polski Związek Futbolu Amerykańskiego działa już od wielu lat, jednak nie ma jeszcze oficjalnych pieczęci Ministerstwa Sportu i Turystyki. Wszystkie dokumenty zostały już jednak złożone i ze spokojem czekamy na rejestrację.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny

Nekrologi