poniedziałek, 11 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Boks. Medal za własne pieniądze (ROZMOWA)

Boks. Medal za własne pieniądze (ROZMOWA)

Boks. Medal za własne pieniądze (ROZMOWA)
Data publikacji: 2016-12-07 13:08
Ostatnia aktualizacja: 2016-12-08 08:25
Wywietleń: 729 182590

Rozmowa z Sylwią Kusiak, wicemistrzynią Europy w boksie

Reprezentantka Skorpiona Szczecin Sylwia Kusiak wywalczyła w Sofii tytuł wicemistrzyni Europy w boksie i była jedyną Polką w finale tej imprezy. Medalu mogłoby nie być wcale, bo na kilka dni przed mistrzostwami poinformowano pięściarkę szczecińskiego klubu, że z powodu oszczędności finansowych nie pojedzie do Bułgarii. Ostatecznie wyjechała jednak, ale na własny koszt, o czym opowiedziała nam, gdy odwiedziła redakcję „Kuriera Szczecińskiego”.

– Jak wyglądał pani bój o medale?

– Na mistrzostwach Europy w Sofii, gdzie pogoda była chyba gorsza niż w Polsce, przebywałam z naszą kadrą 10 dni, ale sama do rywalizacji włączyłam się dopiero w połowie imprezy, bo w mojej wadze plus 80 kilogramów rywalizowało jedynie 5 zawodniczek, a w I rundzie dostałam wolny los. W półfinale trafiłam na Turczynkę i po bardzo wyrównanej, moim zdaniem remisowej walce, wygrałam na punkty 2:1. Turecki narożnik zareagował na werdykt bardzo impulsywnie, nie mogli się pogodzić z porażką swojej pupilki, tym bardzie, że wiedzieli, iż doznała porażki z rywalką, która przez wiele lat nie walczyła w ringu… W finale trafiłam na bardzo mocną przeciwniczkę, mistrzynię świata sprzed dwóch lat, Rosjankę, a kraj ten wystawił w Bułgarii bardzo silną ekipę, bo 10-osobowy skład wywalczył aż 4 złote medale. Przeciwniczka była lepsza i zasłużenie wygrała jednogłośnie na punkty.

– Na czym polegały perturbacje z wyjazdem do Sofii?

– Wywalczyłam sobie powołanie do kadry i dosłownie na kilka dni przed wyjazdem dowiedziałam się, że nie pojadę na mistrzostwa. Były to końcowe dni kadencji byłego prezesa Polskiego Związku Bokserskiego Zbigniewa Górskiego i jedną z ostatnich decyzji były oszczędności na wyjeździe kadry kobiet do Bułgarii, na czym ucierpiałam nie tylko ja. Na szczęście pracowałam w wakacje i miałam zaoszczędzone parę złotych. Gdy okazało się, że mogę jechać za własne pieniądze, skorzystałam z tej okazji. Niedawno odbyło się walne zgromadzenie sprawozdawczo-wyborcze PZB i wybrano nowego prezesa, którym został były trener reprezentacji kobiet, Leszek Piotrowski. Po zdobyciu srebrnego medalu dowiedziałam się, że pieniądze, które wydałam na wyjazd, zostaną mi zwrócone.

– W pierwszym pytaniu wspomniała pani, iż nie walczyła przez wiele lat. Dlaczego?

– Podobny sukces jak teraz, wywalczyłam w mistrzostwach Europy w 2011 roku w wadze do 81 kilogramów, zdobywając srebrny medal, ale wówczas w gronie rywalek było mniej niż 12 zawodniczek i dlatego nie przyznano mi stypendium, bo tak stanowią polskie przepisy. W tym roku także stypendium przejdzie mi więc koło nosa. Przed pięciu laty zniechęcił mnie brak pieniędzy, a żeby się zmotywować zmieniłam klub z FC Koszalin na szczecińskiego Skorpiona, który słynie z dobrej pracy z kobietami, a szczególnie w wykonaniu młodych, ale już doświadczonych trenerów: Marcina Stankiewicza i Karola Chabrosa. Zdradzę, że ten drugi zamierza wkrótce startować w konkursie na selekcjonera kadry narodowej seniorów. Jednak mimo przeprowadzki do Szczecina zapał mój słabł z miesiąca na miesiąc. Tylko trenowałam, rezygnując z walk, aż w końcu całkiem powiesiłam rękawice na kołku, oddając się nauce i innym zajęciom. Obecnie studiuję dziennikarstwo na Uniwersytecie Szczecińskim i jestem na III roku, choć nauka też przebiega z pewnymi przerwami.

– Dlaczego postanowiła pani wznowić karierę?

– Przed rokiem we wrześniu spojrzałam na siebie w lustrze i na zdjęcia sprzed kilku lat. Kontrast był dramatyczny, bo ważyłam już 108 kilogramów. Jeśli ktoś trenuje wyczynowo dwa, albo nawet trzy razy dziennie, a potem nagle tego zaniecha, to musi gwałtownie przybrać na wadze. W konsekwencji wyglądu zamknęłam się w sobie i w czterech ścianach mieszkania. Mocno postanowiłam to zmienić i zabrać się za siebie, a drogą do osiągnięcia celu mogło być wznowienie treningów. Najgorsze, że na początku nie mogłam biegać, bo z taką nadwagą skończyłoby się to kontuzjami ścięgien, stawów i mięśni. Były więc marsze, marszobiegi i potem trucht. Aż po niecałym roku, w lipcu, osiągnęłam taką wagę i dyspozycję, że mogłam rozpocząć normalne, dynamiczne treningi bokserskie. Gdy stanęłam na wagę, okazało się, że zrzuciłam 28 kilogramów!

– Poparte to musiało zostać odpowiednią dietą…

– Nikt mi takiej nie ustalał. Powiem też, że nie głodziłam się nadmiernie, ale przestawiłam się na zdrowe odżywianie, mówiąc „do widzenia” słodyczom i fast foodom.

– Podobno łatwiej jest schudnąć, niż później utrzymać wagę…

– Nie zakończyłam jeszcze odchudzania, bo pragnę osiągnąć limit olimpijskiej wagi do 75 kilogramów. Istotne jest też to, że w tej prestiżowej wadze, są znacznie większe pieniądze niż w tej, w której wywalczyłam wicemistrzostwo Europy. Przechodząc do niższej kategorii utrzymam swój największy atut, czyli siłę ciosu, a zyskam na sprawności i szybkości. Wierzę, że jeśli zdołam zrzucić zbędne kilogramy, to także potrafię utrzymać odpowiednią wagę.

– Jakie są najbliższe sportowe plany?

– W przyszłym roku, w którym nie ma mistrzostw Europy i mistrzostw świata, bo rytm tych imprez jest 2-letni, chciałaby wystartować w wielu międzynarodowych turniejach i to już w wadze do 75 kilogramów. Natomiast w 2018 roku chciałabym już powalczyć o najważniejsze medale.

– Kiedy zobaczą panią szczecińscy kibice?

– Można mnie spotkać na mieście w grodzie Gryfa, bo już nie muszę zamykać się w mieszkaniu, które w Szczecinie wynajmuję. Ostatnio byłam jednak w rozjazdach, bo na wspomnianych mistrzostwach Europy w Bułgarii, potem w rodzinnym Koszalinie i w sobotę na bokserskiej gali w Berlinie. Rozumiem jednak, że pytanie dotyczyło raczej moich występów w ringu. Otóż zaprezentuję się w hali Szczecińskiego Domu Sportu przy ulicy Wąskiej, podczas gali 10-lecia Skorpiona i meczu mojego klubu z reprezentacją Europy, który rozpocznie się w sobotę 10 grudnia o godzinie 18. Jeśli znajdzie się dla mnie odpowiednia rywalka, odbędzie się normalna walka towarzyska, a jeśli nie będę miała przeciwniczki, to wyjdę na ring z trenerem, by zrobić pokaz siły ciosu, co jest moją specjalnością.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

 

Komentarze

obserwator
strasznie egoistyczna kobitka i to zdjęcie z telefonem.. dziecinada
2016-12-08 07:47:47

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

Teresa Syrek

kondolencje