sobota, 16 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Boks. Głowacki o jajkach i tradycji

Boks. Głowacki o jajkach i tradycji

Boks. Głowacki o jajkach i tradycji
Data publikacji: 2017-04-15 09:06
Ostatnia aktualizacja: 2017-04-15 09:06
Wywietleń: 364 239809

- Ulubioną wielkanocną tradycją jest stukanie się jajkami. A gdyby nie kontuzja, na pewno w święta bym trenował - powiedział były mistrz świata federacji WBO w bokserskiej wadze junior ciężkiej Krzysztof Głowacki pochodzący z Wałcza.

30-letni Głowacki, zawodnik Babilon Promotion i Sferis KnockOut Promotions, to ostatni - jak dotychczas - polski czempion w zawodowym pięściarstwie. We wrześniu 2016 roku stracił pas mistrzowski po przegranej walce z Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem.

- Wcale nie uważam Usyka za najlepszego zawodnika w kategorii junior ciężkiej, ale ze zrozumiałych względów najbardziej zależy mi na pojedynku właśnie z nim. Cieszę się, że wygrywa walki w obronie tytułu i mam nadzieję, że kiedyś dojdzie do naszego rewanżu - stwierdził.

Kłopoty z kolanem

Bokser z Wałcza niedawno miał kłopoty z lewym kolanem, które wykluczyły go z gali 22 kwietnia w Arenie Legionowo. To miał być jego pierwszy występ po siedmiomiesięcznej przerwie; nie brakowało też innych problemów zdrowotnych.

- Gdyby nie kontuzja, na pewno Wielkanoc nie obyłaby się bez treningu. Nie przypominam sobie świąt, podczas których w ogóle bym nie ćwiczył. A już najbardziej wszystkich zadziwiłem, kiedy 1 stycznia 2015 roku o 9 rano biegałem sprinty po okiem trenera Pawła Gassera. Po nocy sylwestrowej ludzie jeszcze spali, a my już zasuwaliśmy. To było tuż przed pojedynkiem z Albańczykiem Nurim Seferim - poinformował.

Do piątku Głowacki trenował w Warszawie, a Wielkanoc tradycyjnie spędzi w rodzinnych stronach w Wałczu.

- Ulubioną wielkanocną tradycją jest stukanie się jajkami. Ja to nazywam bitwą na jajka, bo które mocniejsze wówczas wygrywa - wspomniał.

Powrót w poniedziałek

W świąteczny poniedziałek pięściarz wraca do Warszawy i wznawia treningi.

- Pierwsza diagnoza lekarska wskazywała na pękniętą łękotkę. Na szczęście uraz nie okazał się tak groźny, dlatego szybko mogłem wrócić do pracy. Na razie sporo siłowni i rowerku, a za kilka dni normalnie będę ćwiczył na nogach. I znów biegi, interwały itd. - powiedział.

22 kwietnia Głowacki (rekord 26-1) miał walczyć z Namibijczykiem Vikapitą Meroro (28-6). Polak wróci na ring albo 20 maja w Poznaniu, albo 24 czerwca w Gdańsku.

- Kibice wkrótce poznają datę mojego kolejnego pojedynku. Na pewno rywalem nie będzie Meroro, tylko ktoś leworęczny. Muszę wygrać i będziemy myśleć, co dalej.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską