środa, 20 września 2017.
Strona główna > Nauka > Jesteśmy przygotowani 
na zmiany

Jesteśmy przygotowani 
na zmiany

Jesteśmy przygotowani 
na zmiany
Data publikacji: 2016-12-23 12:50
Ostatnia aktualizacja: 2017-06-13 20:48
Wywietleń: 187 188685

Rozmowa z prof. Bogusławem Machalińskim, rektorem Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie

– Pana priorytety jako nowego rektora to…

– Jest kilka ważnych obszarów działań, z których najważniejszy to rozwój uczelni pod kątem infrastrukturalnym i organizacyjnym. Jeśli mowa o infrastrukturze, to niestety mamy spore zaległości. Musimy zadbać zarówno o uczelnię, jak i o nasze szpitale kliniczne – SPSK nr 1 oraz SPSK nr 2. Podejmujemy starania o budowę Centrum Symulacji Medycznych przy ul. Żołnierskiej, czyli obiektu, w którym mieściłyby się sprzęty do szkolenia praktycznego studentów. Młodzi ludzie podnosiliby swoje kwalifikacje, ćwicząc na fantomach, które w sposób niezwykle wierny naśladują przypadki kliniczne spotykane u pacjentów, fantomach, na których można symulować zaburzenia rytmu serca, schorzenia okulistyczne, konkretne sytuacje związane ze sprawami ginekologiczno-położniczymi, medycyną ratunkową, etc.

– Centrum zostanie otworzone w przyszłym roku?

– Planujemy otworzyć je jak najszybciej, ponieważ uzyskaliśmy niezbędne środki na sprzęt, natomiast musimy zadbać o obiekt, o posadowienie tego sprzętu w osobnym budynku, tak jak to powinno być, czyli z poszczególnymi piętrami podzielonymi na odpowiednie sekcje tematyczne. Na to staramy się aktualnie pozyskać środki zewnętrzne – z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Zdrowia. Generalnie chcemy postawić na rozwój kampusu przy ul. Żołnierskiej oraz ul. Wernyhory. Tam miałaby być docelowo zlokalizowana farmacja, a także nowe Collegium Stomatologicum – gdyż jak na razie nasza stomatologia znajduje się głównie w zabytkowych budynkach, których renowacja byłaby bardzo kosztowna i nieefektywna.

– Właśnie, farmacja. Na jakim etapie jest ta sprawa?

– Podejmujemy wysiłki, aby nowy kierunek farmacja powstał u nas najszybciej, jak będzie to możliwe. Tu potrzebna jest jednak pomoc naszych radnych, samorządowców, władz miasta i regionu. Farmacja jest bowiem kierunkiem strategicznym – nie tylko dla uczelni, ale właśnie także dla miasta oraz regionu. Będziemy szkolić farmaceutów, niezbędną kadrę dla aptek, ale i na potrzeby przemysłu farmaceutycznego. To będzie się wiązało z nowymi patentami, wynalazkami, wdrożeniami. Praca naszych naukowców i absolwentów powinna być też – mówiąc w dużym uproszczeniu – komercjalizowana, współtworzyliby oni innowacyjną gospodarkę w regionie.

– Prof. Barbara Dołęgowska, prorektor ds. dydaktyki, stwierdziła, że w kwestii farmacji jesteście zmobilizowani na tysiąc procent…

– Jesteśmy! Działamy na wszystkich możliwych kierunkach i bardzo cenimy sobie życzliwość władz samorządowych, marszałka Olgierda Geblewicza i Urzędu Miasta, radnych poszczególnych klubów. Szczególne podziękowania kieruję do prezydenta Piotra Krzystka, który pomaga nam na przykład w zapewnieniu mieszkań dla farmaceutów, których musimy ściągnąć z zewnątrz, ponieważ nie posiadamy odpowiednio wykwalifikowanych osób w naszych zasobach kadrowych. Dzięki tej pomocy mam mocne poczucie, że idziemy w dobrym kierunku. Na początku stycznia będziemy chcieli złożyć wniosek o utworzenie kierunku farmacja.

– Miała ruszyć już w tym roku akademickim. Skąd opóźnienie?

– Z oczywistych powodów – przygotowanie nowego kierunku to jest olbrzymie wyzwanie organizacyjne. Podam przykład: wyposażenie dydaktyczne, bez bieżących odczynników, jednego tylko zakładu, technologii postaci leku czy inaczej ujmując farmacji stosowanej, kosztuje ok. 20 milionów złotych. A takich zakładów tworzących jeden kierunek powinno być kilkanaście! Dlatego nie jesteśmy w stanie zrobić tego własnymi siłami i dlatego tak kluczowa jest współpraca z radnymi, prezydentem miasta i marszałkiem województwa.

– A inne ważne kwestie?

– Musimy umiejętnie adaptować się do zmian przepisów wprowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia. Dotyczą one między innymi badań na zwierzętach. Takie badania są niezwykle ważne dla potencjału naukowego całej uczelni – a pod względem tego potencjału jesteśmy trzecią uczelnią w Polsce. 20 proc. naszych publikacji naukowych tworzonych jest na podstawie badań na zwierzętach. Sprawą wielkiej wagi jest zatem, aby nasi naukowcy mieli swobodny dostęp do wszystkich procedur, zgodnie z najnowszymi standardami. Potrzebujemy na to paru milionów złotych. Staramy się o stosowne środki.

– Tyle kwestie naukowe. Co ma się zmienić w szpitalach?

– Mamy dobrze opracowaną strategię rozwoju szpitala nr 2, która polega na przebudowie i rozbudowie ginekologii i położnictwa – mamy sygnały, że w przyszłym roku dostaniemy spore dofinansowanie na ten cel – oraz rozwoju kardiologii i kardiochirurgii – tu też są wielkie szanse na dofinansowanie. Od przyszłego roku chcemy także ruszyć z rozbudową stacji dializ. Pacjenci narzekają trochę na warunki, które tam mają, dlatego chcemy zmienić tę sytuację. Jeśli chodzi o SPSK nr 1, też mamy kilka ważnych tematów. Pierwszy: zamierzamy rozbudować onkologię kliniczną, gdyż teraz mamy rozproszone punkty, a chcielibyśmy dokonać konsolidacjii, zapewniając pacjentom kompleksową opiekę i nowoczesną terapię. Wystąpiliśmy także o środki na rozwój transplantologii komórek krwiotwórczych. To jest bardzo ważny i strategiczny temat. Nasi pacjenci z regionu, także z Lubuskiego, muszą jeździć daleko, na przykład do Gliwic czy Katowic, po procedury ratujące życie. A przecież nie wszyscy z nich mają pieniądze na dojazdy. W tej sprawie pozyskaliśmy już 2 miliony do wydania w tym roku i przystąpiliśmy do energicznych działań, aby taki ośrodek mógł powstać jak najszybciej. Być może już pod koniec przyszłego roku mielibyśmy przygotowane warunki dla pierwszych pacjentów – z chorobami nowotworowymi układu krwiotwórczego, takimi jak chłoniaki czy szpiczak mnogi.  

– Jak wyglądają sprawy studenckie?

– Chcemy zintegrować studentów, sprawić, aby w jeszcze większym stopniu niż do tej pory identyfikowali się z uczelnią, która – przypomnijmy – nie tylko jest najlepszą uczelnią w regionie, ale jeszcze kilka lat temu, według parametryzacji resortu nauki, miała najlepszy Wydział Lekarski w Polsce. Jesteśmy uczelnią niedużą, ale elitarną. Chcemy, aby studenci mocniej reprezentowali nas na zewnątrz, żebyśmy stworzyli jedną dużą rodzinę. Musimy zadbać o jak najlepszą jakość nauczania. Jest wysoka, ale chcemy ją jeszcze poprawić. Rozszerzymy i unowocześnimy bazę dydaktyczną. Poprosimy o współpracę dyrektorów szpitali marszałkowskich, aby nasi studenci mieli dostęp także do tych placówek.

– Właściwie dlaczego młody ambitny człowiek ma rozpocząć studia na PUM, zamiast wyjechać do Warszawy?

– O wysokiej „jakości” naszej Uczelni trochę już powiedziałem. Myślimy jednak jeszcze o innym mechanizmie zachęcającym najlepszych kandydatów do podjęcia studiów u nas właśnie. Wystąpiłem do marszałka, prezydenta i radnych Urzędu Miasta o pomoc w zorganizowaniu systemu stypendialnego. Dotyczyłby on licealistów, laureatów olimpiad przedmiotowych i konkursów kuratoryjnych, biologii, chemii, fizyki, matematyki, ewentualnie najlepszych absolwentów. Szczegóły musimy jeszcze ustalić, na razie jest przychylność ze strony miasta oraz samorządu. Chciałbym, abyśmy przyciągali najlepszych absolwentów nie tylko ze Szczecina, ale z całego regionu. Mam wielką nadzieję, że ten program dojdzie do skutku i w najbliższym czasie będziemy mogli zachęcać maturzystów, żeby studiowali właśnie u nas, mając z tego tytułu dodatkowe apanaże.

– Co dalej ze studentami z zagranicy?

– Aktualnie prowadzimy dwa programy z takimi studentami. Pierwszy to program anglojęzyczny dla studentów medycyny i stomatologii, gdzie studiują młodzi ludzie z 33 krajów, drugi zaś to program Asklepios dla Niemców studiujących medycynę. W tej chwili umiędzynarodowienie PUM jest bardzo znaczące – ogółem mamy 750 studentów cudzoziemców – ale chcemy je jeszcze bardziej rozwinąć. Myślimy o rozwoju programu anglojęzycznego na naukach o zdrowiu, następnie chcielibyśmy powołać wspólne kierunki medyczne z innymi uczelniami – najpierw z Hiszpanią, a potem może z krajem ze Wschodu, z Koreą czy Chinami.

– Jak w praktyce wyglądałby taki wspólny kierunek?

– Dwie szkoły odpowiedzialne byłyby za edukację studenta. Załóżmy, że mamy sześcioletni program studiów – wtedy trzy lata odbywałyby się na jednej uczelni, trzy lata na drugiej. Jesteśmy na etapie sondowania, czy uczelnie w Hiszpanii byłyby zainteresowane. Żadna polska uczelnia medyczna do tej pory nie podjęła takiego rozwiązania.

– Jest pan zadowolony z programów dla obcokrajowców?

– Jestem bardzo zadowolony. Mieliśmy przejściowe problemy z regulacjami prawnymi związanymi ze studentami ze Skandynawii, ale zostały one już ułożone prawidłowo. Szkolimy cudzoziemców bardzo dobrze. Nie słyszałem, żeby nasi absolwenci mieli jakiekolwiek problem z uzyskaniem praw do wykonywania zawodu lekarza w swoich krajach. Podkreślę, że jeśli chodzi na przykład o Wyspy Owcze, to szkolimy tam w zasadzie 100 procent lekarzy. Takie programy to promocja nie tylko dla uczelni, ale i dla miasta, naszego kraju, naszego języka. Dzięki tym absolwentom mamy lepszy wizerunek na zewnątrz, w Europie, a za jakiś czas może i poza Europą.

– Coraz więcej wiadomo o tym, jakie zmiany na uczelniach chce wprowadzić minister Gowin. Podobają się panu te pomysły?

– Dostosowanie liczby studentów do możliwości kadrowych oraz logistycznych uczelni to jest krok w dobrą stronę. Uważam, że postawienie na jakość kształcenia to jest sprawa absolutnie priorytetowa. Na najlepszych uczelniach na świecie liczba studentów wcale nie jest wysoka… My jesteśmy na te zmiany przygotowani. Zawsze byłem zdania, że absolwentów nie musi być aż tak wielu, bo najważniejsze jest, aby byli dobrze przygotowani.

– Za 2 lata PUM świętuje swoje 70-lecie. Trwają przygotowania?

– Powołaliśmy Komitet Organizacyjny, chcemy, aby ta rocznica wybrzmiała odpowiednio. 70 lat to rocznica, która zobowiązuje – zobowiązuje do utrzymania jakości i wysokiego poziomu naukowego, dydaktycznego i klinicznego. Chcemy dokonać podsumowania, chcemy także uhonorować wszystkich naszych wybitnych nauczycieli oraz godnie wspomnieć tych, którzy już odeszli, a włożyli ogromny wysiłek w rozwój naszej uczelni i naszej społeczności. Wskażemy także bliższe i dalsze perspektywy rozwoju.

– Co dla mieszkańców naszego miasta wynika z tego, że właściwie od początku jego polskiej historii jest tu uczelnia medyczna?

– Gdybym powiedział, że dzięki nam mieszkańcy mają zapewnioną wysokiej jakości opiekę zdrowotną, byłoby to uproszczenie. Oczywiście to bardzo ważne, ale liczy się także akademickość miasta, czyli właśnie m.in. dostęp do wykładów, obecność wielu osób z innych państw, budowanie lokalnej inteligencji, lokalnych elit. Pamiętajmy, że PUM to nie tylko medycyna i stomatologia, ale cały panel nauk o zdrowiu i nauk biotechnologicznych. Kształcimy pielęgniarki, położne, biotechnologów, analityków medycznych, czyli wszystkie te kadry, które są ze służbą zdrowia związane pośrednio lub bezpośrednio. PUM to także wysokiej klasy laboratoria i wysokiej klasy badania biotechnologiczne, naukowe, zapewniamy także kadrę firmom prywatnym. Jesteśmy w kontakcie z ośrodkami z całego świata, dzięki czemu wprowadzamy nowe procedury lecznicze, dydaktyczne. A to wpływa na całą lokalną społeczność. Wystartowaliśmy z wykładami otwartymi. Wystąpił już prof. Bogdan Czerniak z Uniwersytetu Houston w Teksasie, kolejnymi gośćmi będą m.in. prof. Wojciech Masymowicz, były minister zdrowia, oraz prof. Maria Siemionow, która jako pierwsza na świecie przeszczepiła twarz ludzką. Wzmacniamy potencjał kulturowy, intelektualny i oczywiście potencjał opieki nad człowiekiem – powołaniem lekarza jest bowiem służenie bliźniemu.

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Alan SASINOWSKI©℗

Komentarze

Razdwatrzy
Pewnie tam pójdą same miernoty (pomijam oczywiście lekarski/stome).
2017-06-13 20:22:34
Śmiechu warte
Panie Rektor Pieniążki to by się chciało przygarnąć ale kadry nie ma . Heheeh śmiechu warte . A komuna ta farmacja potrzebna żeby tworzyć nowych bezrobotnych ???. Młodzi ludzie wiedza ze to już kiepski kierunek w Bydgoszczy nawet roku nie udało się zapełnić !!! W tym roku wchodzi geografia aptek wiec zapotrzebowania na mgr spadnie. Po co??? Po co..???
2016-12-27 18:23:22
pacjent
Jak Pan sobie poradzi z butą, karierowiczostwem i egoizmem doktorów i profesorów, którzy jak dotąd każdy system – poza PRL-em rozdziobali między siebie, zarazem prezentując sobą bardzo słabe kompetencje. Oczywiście, jak zawsze jest cała liczna grupa lekarzy z powołania i wspaniałych fachowców. O tych ostatnich nie mówimy, tylko im się jako zadowoleni pacjenci nisko kłaniamy! Chodzi tutaj o sytuacje, gdzie zwykły człowiek bez wolnych pieniędzy na prywatne gabinety który trafi do szpitala publicznego, czy przychodni publicznej traktowany jest jak intruz, jak drugi sort. Na niego się pokrzykuje, NIK się nim nie przejmuje. Robi się tzw. standardy, które w istotnej części zdarzeń medycznych sa działaniami pozornymi. Stopień spatologizowania środowiska medycznego a szczególnie profesorsko – ordynatorskiego sięgnął już ostatecznego dna, pod spodem już tylko proch jest. Takie są odczucia zwykłych obywateli. Zamiana – a ściślej To jest rzecz Szanowny Panie Rektorze arcypriorytetowa, jeżeli PUM chce poprawić swoją ocenę. Jednak musi ta kwestia być rozpoczęta od powrotu lekarzy do etosu. To jest jedyna słuszna droga. Wypada życzyć Panu Rektorowi determinacji, hartu ducha i zdrowia. Z wyrazami szacunku pacjent lekarze z tytułami doktorów i profesorów to nadzywczajna kasta
2016-12-26 11:17:37
no chyba tak dobrze nie jest...
A o współpracy z innymi uczelniami w Szczecinie ani słowa. PUM jak zwykle zadufany. Panie Rektorze, nie wiem kiedy wydział lekarski był oceniony jako najlepszy w Polsce, ale wiem, że w najnowszym rankingu Uniwersytetów Medycznych PUM jest na przedostatnim miejscu. Więc chyba tak dobrze z tą oceną PUM nie jest..
2016-12-25 19:37:15

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Elektryczny autobus w zajezdni
Wielkie latawce na niebie
Korki na Sczanieckiej
Poprzedni Następny

Nekrologi