sobota, 16 grudnia 2017.
Strona główna > Lato z Kurierem 2017 > Chłopak z Krętej. Lech Dybik powraca do Złocieńca

Chłopak z Krętej. Lech Dybik powraca do Złocieńca

Chłopak z Krętej.  Lech Dybik powraca do Złocieńca
Data publikacji: 2017-08-01 11:13
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-02 19:29
Wywietleń: 1326 284402

Znany jako aktor charakterystyczny z wielu kreacji filmowych i w serialach telewizyjnych. Lech Dyblik podczas sobotniego (29 lipca) Święta Drawy wystąpił w roli ulicznego grajka. Zyskał nowych sympatyków, nie tylko wśród dawnych znajomych.

To nie pierwsze uliczne występy artysty z gitarą. Urodził się ponad 60 lat temu w Złocieńcu. Czy pobyt na Święcie Drawy to sporadyczna podróż sentymentalna?

– Każdy przyjazd do Złocieńca, w którym bywam często, związany jest z ogromną ilością wspomnień – powiedział „Kurierowi” Lech Dyblik. – Spotykam tu ludzi z przeszłości, kolegów ze szkoły i sąsiadów. Nie zawsze ich poznaję, ale gdy się przypomną, to wszystko jest jasne.

Aktor i pieśniarz jest osobą rozpoznawalną. Ludzie chętnie kupują płyty, proszą o autografy i robią pamiątkowe zdjęcia z wykonawcą. W repertuarze przeważają pieśni rosyjskie sprzed lat.

– Śpiewam po rusku piosenki, które lubię – wyjaśnia Lech Dyblik. – Pamiętam wiele z nich z dzieciństwa, podobały mi się i je wybieram, nie ma w tym wielkiej filozofii. Nigdy nie układam listy tego, co chcę grać. Na płycie są piosenki, które ostatnio polubiłem, więc je sobie nagrałem.

Słuchacze cenią wykonawcę za interpretacje ballad z płyty „Bandycka dusza”. Fizjonomia artysty pasuje do treści piosenek, których bohaterami bywają życiowi wykolejeńcy. Jak wspominają kolegę Lecha Dyblika dawni znajomi?

– Wychowywał się na ulicy Krętej w Złocieńcu – zdradza pan Stefan. – Chodził do szkoły podstawowej przy ulicy Chopina. Jego mama była nauczycielką. Po skończeniu szkoły średniej wybył. Później okazało się, że jest aktorem. Zdolny z niego chłopak. I nie zapomniał o Złocieńcu.

Rzeczywiście, nie zapomniał. W przerwie między rosyjskimi balladami m.in. opowiadał o spotkaniu na planie filmowym z Malcolmem McDowellem. Słynny aktor zachwalał swoją posiadłość w USA, więc ten zrewanżował się gwiazdorowi opisami wyczynów w lokalu „Szarotka” i obaj mieli ubaw.

– Żeby życiorys był ciekawy, to nie potrzeba farmy w Nowym Meksyku, wystarczy bar „Szarotka” w Złocieńcu – podsumował Lech Dyblik ku uciesze zebranych, w tym bywalców miejscowej legendy gastronomii. ©℗

Tekst i fot. (m)

Komentarze

xxx
Sorki w Weselu
2017-08-02 19:24:56
xxx
Jak to było w drogowce : nie chce się drapać po nieswoich jajach. Ha ha ha
2017-08-02 12:41:41
opserwator
super aktor tak trzymac
2017-08-02 05:03:39

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską