niedziela, 18 lutego 2018.
Strona główna > Lato z Kurierem 2017 > Chce być z dala od polityki

Chce być z dala od polityki

Chce być z dala od polityki
Data publikacji: 2017-07-03 12:29
Ostatnia aktualizacja: 2017-07-03 13:34
Wywietleń: 239 273532

Pogawędka z Markiem Bukowskim

– Jest pan debiutantem w turnieju tenisowym aktorów rozgrywanym od 15 lat w Niechorzu.

– W tenisa gram od 20 lat, oczywiście jako amator. Pierwszy raz w towarzystwie aktorów grałem na podobnym turnieju w Jaworzu w zeszłym roku. Pechowo zacząłem, bo skręciłem kolano. W Niechorzu nabawiłem się podobnej kontuzji. Nie mogę się jakoś wbić w te turnieje. Atmosfera jest tu sympatyczna, są mili ludzie, jest czas na spotkania i wieczorne Polaków rozmowy. Szkoda, że wcześniej mnie tu nie było.

– Dokucza panu popularność na ulicach Niechorza? Często rozdaje pan autografy i pozuje do zdjęć z wczasowiczami, a raczej z wczasowiczkami?

– Nie narzekam. Ludzie mnie poznają i jestem do tego przyzwyczajony.  

– Zaczynał pan karierę aktorską m.in. w słynnym serialu „Dom”, gdzie grał pan Mietka Pocięgłę. Występował pan obok Jana Englerta, który także jest od lat uczestnikiem tego turnieju.

– Było to pod koniec lat 90. minionego wieku. Co ciekawe, to ostatni polski serial kręcony na taśmie filmowej, a nie w technologii cyfrowej. Był to więc koniec pewnej epoki.  

– Jak to wyglądało w praktyce? Taśmę trzeba było oszczędzać, więc zapewne reżyser wymagał, by nie było wielu powtórek.

– Taśma była na wagę złota i robiło się mało dubli. Aktor musiał być skoncentrowany przed każdym ujęciem, ale przygotowania do ujęcia trwały dłużej, bo nie można było robić zbyt wielu powtórek. Teraz jest technologia cyfrowa i dubli można robić wiele, ale jest taka presja czasu, że trzeba robić szybko i tanio. Jesteśmy więc jako aktorzy w punkcie wyjścia, a nawet w gorszej sytuacji niż wtedy, kiedy była taśma. Teraz trzeba się bardzo śpieszyć.

– Czym się różni telenowela od serialu?

– Telenowela to „serial codzienny”, a serial dzieli się na transze, powiedzmy trzynaście odcinków w tak zwanej ramówce wiosennej albo jesiennej. Jeżeli serial ma sukces, to jest emitowany na wiosnę. Kryterium jest popularność i sympatia widzów. Wtedy nie ma znaczenia, czy to jest film, serial czy telenowela, która leci dwa razy w tygodniu.

– W jakich serialach dziś pan występuje?

– W „Na dobre i na złe” i „Przyjaciółkach”.

– Dużo się kręci filmów w Polsce?

– Całkiem sporo, bo nawet około 50 rocznie. Tyle tylko, że rynek w naszym kraju jest bardzo płytki. Z tych filmów jeden czy też dwa mogą liczyć na sukces, a zdarza się, że żaden go nie osiągnie. Seriale się robi, bo więcej się na nich zarabia, co jest oczywiste zarówno na świecie, jak i w Polsce. 90-minutowy film dla zwykłego widza to po prostu jest mało. Ludzie chcą czegoś więcej, chcą wejść w psychologię postaci. Można w dłuższym czasie rozwijać losy bohaterów i fabułę. Można widza przytrzymać. Film to jednorazowy strzał i niewykluczone, że kino będzie musiało zmienić swoją formułę, bo być może ta już się wyczerpała. U nas producenci chcą oglądalności milionów widzów, ale często te najambitniejsze rzeczy nie spotykają się z zainteresowaniem czy sympatią widzów.  

– Film „Smoleńsk” poświęcony tragicznemu wypadkowi lotniczemu wywołał mieszane uczucia nie tylko wśród polityków i Polaków, ale także wśród aktorów, z których wielu odmówiło w nim występu. Pan jednak zagrał.

– Moja odpowiedź na to pytanie jest zawsze taka sama. Gram czasami w filmach fabularnych, tu także w takim zagrałem drobny epizodzik i tyle.

– Wierzy pan w zamach czy katastrofę?

– Nie interesuje mnie świat polityki. Ten świat jest poza mną, ja w to nie wchodzę. Dla mnie jest to nieciekawy świat i nieciekawi ludzie, którzy tym światem zawiadują. Nie jestem zainteresowany tym, co oni robią.

– Dziękuję za pogawędkę. ©℗

Gawędził i fotografował
 Mirosław Kwiatkowski

Komentarze

@
A jak się zakończyła sprawa oskarżenia o posiadanie narkotyków?
2017-07-03 12:42:32

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
3
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jak żyło się w powojennym Szczecinie
Morsy na kąpielisku Głębokie
Dawny Szczecin
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy