poniedziałek, 25 września 2017.
Strona główna > Kultura > Po premierze. Skrzypce za giełdową księgę

Po premierze. Skrzypce za giełdową księgę

Po premierze. Skrzypce za giełdową księgę
Data publikacji: 2015-12-07 12:53
Ostatnia aktualizacja: 2017-05-16 12:57
Wywietleń: 1159 46772
Premiera niebanalnej baśni o nieroztropnym żołnierzu, który nie przejął się przestrogą: „Biada temu, co pragnie zbyt wiele…", odbyła się niedawno w szczecińskeij Operze na Zamku. Mowa tu o tytule rzadko granym w Polsce (a szkoda!) - „Historia żołnierza" z muzyką Igora Strawińskiego. Jak rekomeduje opera, jest to spektakl dla dzieci powyżej 10 roku życia, no i oczywiście dorosłych. Z pewnością spodoba się on nastolatkom z ostatnich klas podstawówki i gimnazjalistom.

„Historia żołnierza" (w przekładzie Juliana Tuwima) to pełna ekspresji opowieść o żołnierzu, który ulega podszeptom diabła, by zostać bogaczem i zamienia swe skrzypce na giełdową księgę. Jego uczynki powodują odsunięcie się od niego najbliższych - marki, kolegów, narzeczonej. Utwór ten powstał w dość sposób niezwykły jak na dzieło tak poważnego kompozytora. Pod koniec I wojny światowej Igor Strawiński, ceniony już wtedy kompozytor rosyjski, autor głośnych baletów takich jak: „Święto Wiosny", „Ognisty Ptak", znalazł się w fatalnej sytuacji finansowej. Po rewolucji w Rosji okazało się, że stracił tam cały majątek. W podobnej sytuacji znalazł się pisarz C. F. Ramuz, dawny współpracownik kompozytora. Żeby wyjść z tarapatów, obaj twórcy postanowili wspólnie stworzyć dzieło, z którym można by objeżdżać Europę. Równie ciekawa jest forma wspomnianego dzieła. Utwór łączy bowiem w sobie muzykę, teatr i taniec. Poza tym, po raz pierwszy w historii muzyki poważnej w utworze Strawińskiego pojawiają się elementy jazzowe, ale też pobrzmiewają motywy muzyki rosyjskiej, argentyńskie tango, hiszpańskie paso doble, wiedeński walc.

W Szczecinie przedstawienie, w reżyserii Agaty Biziuk, było zapowiadane przed premierą jako spektakl familijny, ale z zaznaczeniem, iż dla dzieci starszych. Tu warto podkreślić, że w naszym mieście oferta teatralna dla nastolatków jest prawie żadna. Teatry raczej grają spektakle dla przedszkolaków i dzieci z początkowych klas szkoły podstawowej. Natomiast jedenasto - czy trzynastolatek niekoniecznie może być widzem sztuki dla dorosłych. Co prawda, „Pleciuga" zapowiada pod koniec tego sezonu artystycznego właśnie spektakl dla nastolatków, co należy odbierać, jako dobrą zmianę w ofercie kuluralnej naszego miasta.

Tak czy inaczej „Historia żołnierza" podoba się nastolatkom, mimo często nielubianej przez starsze dzieci rymowanej formy tekstowej. Ta momentami bardzo mroczna opowieść łączy w sobie różne elementy. Jest zatem muzyka na żywo grana przez zespół kameralny przebrany za ... żałobników, aktorzy (Agnieszka Makowska w męskiej roli - żołnierza oraz Michał Karczewski jako diabeł) - wielkie brawa dla obojga!, lalki (jak określiła je moja córka: „to takie jakby pluszaki, ale z wydrukowanymi, nieco upiornymi twarzami"...). W szczecińskiej inscenizacji, w odróżnieniu od oryginalej wersji, tańca jest znikoma ilość, bowiem nie zdecydowano się tu na udział zawodowej tancerki w roli niemej księżniczki (w oryginale to rola przeznaczona jest właśnie dla tancerki). Tę postać odgrywa lalka, animowana przez A. Makowską.

Warto podkreślić, że reżyserce udało się znaleźć doskonały sposób na opowiadzenie baśni o żołnierzu. A. Biziuk nawiązała tu do niemych, czarno - białych filmów, bowiem na telebimie widzowie oglądają świetne multimedialne prezentacje doskonale łączące się z tym, co dzieje się na scenie. Momentami żołnierz i diabeł są wręcz jakby postaciami z takiego filmu, „wchodzą do niego". O ile scenografia jest jednym z ważniejszych elementów spektaklu, to i tak najważniejsze wydaje się muzyka i słowo.

Na jednym z pierwszych spektakli, nie wszystkim rodzicom podobał się spektakl. Słyszało się głosy, że „to nie dla dzieci", „zbyt mroczne", „zbyt straszne". Niestety, mówili to głównie ci, którzy nie wiedząc czemu, pojawili się w sali teatralnej w dziećmi w wieku przedszkolnym albo wczesnoszkolnych, choć opera wyraźnie zaznaczyła dla widza w jakim wieku kieruje swoją propozycję.

Być może też ci z dorosłych, którzy są przyzwyczajeni, że spektakle dla dzieci bywają pełne kolorów, samych uśmiechniętych bohaterów i skocznych piosenek, chcieliby, by ich nastoletnie dzieci nadal zachwycały się „sympatycznymi" opowiastkami o misiach, pszczółkach i bohaterach dziecięcej literatury. Tymczasem nastolatkowie czytają „Harry'ego Pottera", literaturę fantasy i książki o wampirach, dlatego z pewnością nie wystraszy ich na scenie diabeł, mrocznie wyglądające lalki czy szkielety na telebimie...

Dodajmy, że autorką scenografii do spektaklu jest Marika Wojciechowska, autorem prezentacji multimedialnej - Marek Straszak, a kierownikiem muzycznym - Norbert Twórczyński. ©℗

Monika GAPIŃSKA

Na zdjęciu: Niedawno odbyła się premiera nowego spektaklu Opery na Zamku - „Historia żołnierza".

Fot. Włodzimierz Piątek

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Elektryczny autobus w zajezdni
Wielkie latawce na niebie
Korki na Sczanieckiej
Poprzedni Następny

Nekrologi