wtorek, 12 grudnia 2017.
Strona główna > Kultura > O szczecińskich katastrofach

O szczecińskich katastrofach

O szczecińskich katastrofach
Data publikacji: 2016-02-19 20:21
Ostatnia aktualizacja: 2017-05-16 12:54
Wywietleń: 1661 120707

W piątek (19 lutego) w ramach spotkań "Szczecin. Retrospekcje" odbył się w Zamku Książąt Pomorskich wykład "Katastrofy w polskim Szczecinie". Poprowadził go dr Radosław Ptaszyński z Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Historii Uniwersytetu Szczecińskiego.

Wśród poruszonych tematów znalazła się m.in. tragedia podczas defilady czołgów 9 października 1962 roku. Jak przypomniał prowadzący, tego dnia odbywały się w Szczecinie manewry Układu Warszawskiego, które miały pokazać jego siłę. Przewidziano także wojskową defiladę, która skończyła się tragicznie. Podczas gdy czołgi przejeżdżały przez centrum miasta, kierowca ostatniego z nich stracił panowanie i wjechał w tłum ludzi, stojących na rogu ul. Jagiellońskiej i al. Piastów. Zginęło siedem osób.

- Miałem wtedy 15 lat. Znajdowałem się sto metrów od samego zdarzenia. Gdy do niego doszło wybuchła panika. Zaczęły się krzyki, że to czołg rosyjski. Chciano zlinczować jego załogę - opowiadał na spotkaniu świadek tych wydarzeń. Jak się później okazało czołg należał do polskiego wojska.

* * *

Katastrofą, która także zapisała się w historii nie tylko Szczecina, ale i Polski, była katastrofa tramwajowa na ul. Wyszaka z 7 grudnia 1967 roku.

- Była to największa katastrofa w historii Polski, a wtedy i Europy. Zginęło 15 osób, a ponad 140 zostało rannych - mówił dr Ptaszyński. - Motornicza już wcześniej zgłaszała problem z hamulcami. Zatrzymała się nawet na pl. Żołnierza Polskiego i nie chciała kontynuować jazdy. Dostała jednak od dyspozytora polecenie, aby jechać dalej.

Skończyło się to tragicznie. Motornicza zjeżdżając w dół ul. Wyszaka nie była w stanie wyhamować trójskładu. Tramwaj wyskoczył z szyn. Siedem z piętnastu ofiar zginęło na miejscu.

* * *

Prowadzący nie pominął także katastrofy jaką był pożar Kaskady 27 kwietnia 1981 roku.

- Kaskada była wówczas symbolem tego bardziej zachodniego Szczecina. Kwitło tam życie towarzyskie i nocne. 27 kwietnia 1981 roku podczas sprzątania obiektu wybuchł pożar. Przyczyną było zwarcie źle wykonanej instalacji elektrycznej. Włączenie odkurzacza spowodowało iskrę. Z wyższych pięter uratowała się tylko jedna osoba. Choć nie do końca sprawdziła się straż pożarna ze swoim sprzętem, to prawdopodobnie z użyciem współczesnego sprzętu także nie udałoby się szybciej opanować sytuacji - opowiadał prowadzący.

W katastrofie zginęło 14 osób. Upamiętnia je tablica pamiątkowa wisząca przy wejściu do odbudowanej po latach - w tym miejscu - Kaskady. ©℗

PaS

Komentarze

Czytelnik Łukasz
Było tego trochę, także w tym stuleciu. Np. katastrofa budowlana Carrefoura na Turzynie.
2016-02-20 11:43:35

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje