czwartek, 22 lutego 2018.
Strona główna > Kultura > O ludziach, którzy stawili opór [ROZMOWA]

O ludziach, którzy stawili opór [ROZMOWA]

O ludziach, którzy stawili opór [ROZMOWA]
Data publikacji: 2015-12-06 15:18
Ostatnia aktualizacja: 2017-05-16 12:57
Wywietleń: 1845 45536
Rozmowa z Piotrem Semką, pisarzem, publicystą, autorem wydanej właśnie książki „My, reakcja. Historia emocji antykomunistów w latach 1944-1956”.

- Na początku tekstu ocenia Pan, że lepiej by się go pisało 20 lat temu, bo wtedy z oczywistych względów łatwiej było dotrzeć do świadków historii. Dlaczego więc „My, reakcja” nie powstała właśnie w latach dziewięćdziesiątych?

- Do tej książki trzeba było dojrzeć. 20 lat zajmowałem się pracą reportera. Byłem na Litwie ogłaszającej niepodległość, w oblężonym przez Serbów Sarajewie, w innych miejscach... Dopiero z czasem przychodzi pragnienie usystematyzowania pewnych rzeczy. Ważne były dla mnie zapamiętane opowieści i dowcipy mojej babci. Obrastały one w opowieść o życiu codziennym w czasach stalinowskich. Chciałem przekazać skalę rzeczy, z którym musiało mierzyć się pokolenie wojenne, skalę rzeczy, które na nie spadły. Po prostu: skalę koszmaru. Poza tym książek, które próbują opisać emocje tamtego okresu, po prostu nie ma. A prawa strona musi pamiętać swoją historię.

- Dlaczego „historia emocji”?

- Historycy, którzy piszą na podstawie archiwów, skupiają się na datach i nazwach miejscowości. Nie przekazują klimatu, anegdoty, żartu. Mnie zajmowało przede wszystkim to, jak myśleli tamci ludzie, jakie mieli nadzieje, czego oczekiwali. I jeszcze: historycy skupiają się na komunistach, ZOMO, wojsku, ubecji – bo to jest najbardziej efektowne, najbardziej przykuwa uwagę. Ludzie, którzy stawiali opór temu systemowi, są na drugim, trzecim planie. Wyciągnąć ich na plan pierwszy – takie postawiłem sobie zadanie.

- Stwierdza pan, że ta książka jest adresowana głównie do młodej generacji. Ale młodzież chodząca na marsze niepodległości w koszulkach z żołnierzami wyklętymi chyba jest dość dobrze zorientowana w tej tematyce…


- Chwała młodzieży za zainteresowanie żołnierzami wyklętymi. Ale młodzi powinni wiedzieć, że były też inny formy oporu, że były osoby, które nie godziły się na nowy system, ale chciały jakoś przetrwać.

- Ważnym elementem książki są rozmowy z osobami, które pamiętają lata czterdzieste lub nieco młodszymi, którzy te historie wynieśli z rodzinnych domów. Jak wyglądały te spotkania?

- Podążałem kilkoma tropami. Jednym z nich była rozmowa z osobami znanymi, takimi jak Adam Strzembosz, Krzysztof Zanussi, Witold Kieżun, Władysław Bartoszewski czy Janusz Rolicki. To osoby, od których można oczekiwać głębszej refleksji, samoświadomości. Wysłuchałem opowieści o sytuacjach potwornych, o ludziach, którzy wariowali ze strachu... Marian Piłka, obecnie polityk Prawicy Rzeczypospolitej, nasiąknął opowieściami o terrorze, który przeprowadzono na wsi. Niestety, trudniej o relacje tak zwanych „szarych ludzi”, zwykłych robotników.

- Coś pana podczas tych rozmów zaskoczyło?

- Podłe jest twierdzenie, że ci, którzy byli w stalinowskich więzieniach, mają obsesję mówienia tylko o tym. To nieprawda. Ludzie, z którymi rozmawiałem, opowiadali przede wszystkim o cierpieniach innych, a jeśli odwoływali się do swoich biografii, to z umiarem, mądrością, elegancją.

- Jak się panu pracuje w jednej z redakcji z osobami takimi jak Rafał Ziemkiewicz czy Piotr Zychowicz? Bo Pana książka jest w pewnych fragmentach przede wszystkimi ostrą polemiką z ich tezami, takimi na przykład, że Powstanie Warszawskie było szaleństwem a nieprzejednaną postawę wobec Niemców mogliśmy sobie darować.

- Bardzo szanuję i Rafała Ziemkiewicza, i Piotra Zychowicza, a polemizując z nimi, czasami przyznaję im rację. Często po prostu inaczej rozkładam akcenty. To, na czym mi zależało, to pokazanie, że ludzie podejmujący decyzję o akcji „Burza” czy Powstaniu Warszawskim, nie byli szaleńcami. Powstanie było trudne do uniknięcia. Chciałem, aby czytelnik miał świadomość potwornych dylematów, przed jakimi stali wtedy żołnierze podziemia. Polska znajdowała się w tragicznej sytuacji, dobrych rozwiązań nie było.

- Szczeciński czytelnik zwróci uwagę na pana tezę, że bez tzw. ziem odzyskanych Polacy po wojnie by zwariowali. 

- Rzadko zdajemy sobie sprawę, że Polska była jedynym krajem w radzieckiej strefie wpływów, który dostał odszkodowania terytorialne. Polacy otrzymali miejsca, w których mogli rozpocząć nowe życie. Szczecin, o czym niewiele się mówi, był ważnym miejscem tranzytu żołnierzy WiN na Zachód. Dużo osób uciekało właśnie z tego miasta.

- Opisuje pan historie swoich swoich dziadków. Pisanie tej książki ustawiło panu jakoś myślenie o własnej rodzinie?

- Dziadek od strony ojca, Jan Semka, żołnierz Narodowej Organizacji Wojskowej, po wojnie nie mógł znieść tego, że partyzanci „Łupaszki" byli ścigani jak dzikie zwierzęta. Zaangażował się w pomoc dla nich. Trafił za to do więzienia, potem został wygnany z Powiśla na Pomorze Zachodnie. Ojciec od strony matki, Jerzy Woźnicki, AK-owiec i uczestnik Powstania, po zakończeniu wojny był pozytywistą. Rozumiał, że nie ma powrotu do tego, co przed wojną. To były dwie drogi ludzi, którzy chcieli żyć w nowym systemie z godnością.

- Czy podczas rozmów o książce zdarzają się reakcje jakoś szczególnie dla pana ważne?

- Spotkałem się z opiniami, że książka oddaje klimat czasów stalinowskich. Dla mnie to największy komplement. Z doświadczenia dziennikarskiego wiem, że przywołanie atmosfery – nawet przy najlepszych chęciach – jest zadaniem najtrudniejszym.

- Dziękuję za rozmowę.

©℗

- Rozmawiał Alan Sasinowski

Wywiad nieautoryzowany

O ludziach, którzy stawili opór [ROZMOWA]

Komentarze

do semki
Taaaa... jak można pisać, że Polska była jedynym krajem w strefie radzieckiej, który uzyskał odszkodowanie terytorialne. Jesteśmy tez krajem, który UTRACIŁ największy swój obszar sprzed daty 1 września 1939r. Ale o tym pan redaktor zapomniał. Słuchając gościa w mediach czasami robi się niedobrze od jego wywodów. Typowa tuba Pislamska.
2015-12-07 14:48:17
Zenek
W takim razie pan Semka ma szansę na grube miliony.
2015-12-07 13:20:54
.
Do ciekawy Skąd się wzięło 6200 zł emerytury? To bardzo proste. Jej emeryturę przeliczano, uwzględniając masę ciała.
2015-12-07 12:06:34
@Beata
Trzeba było robić lustrację i dekomunizację, a nie chronić funkcjonariuszy podobno minionego systemu. Trybunał Konstytucyjny i na tym polu się "zasłużył" blokując odpowiedzialność komuszych sędziów. Ci co blokowali lustracje i dekomunizację tworzą teraz różne KOD-y, przypinają oporniki (zamiast układów scalonych), latają do Brukseli na skargę (jak Geremek, były członek PZPR, gdy miał oświadczenie lustracyjne złożyć) i leją krokodyle łzy nad "upadkiem" demokracji w naszym kraju. Na szczęście ludzie się już poznali na waszych gierkach i mało sobie z tego robią, a jak nowoczesnaPO będzie chciał wyprowadzić ludzi na ulicę, to tam się spotkamy, ale bój to będzie zdrajców ostatni!
2015-12-07 11:58:02
Beata
Stanisław Piotrowicz urodził się w 1952 r. i pewnie od razu stawiał ten opór.
2015-12-07 07:48:06
Beata
Jest coś w tym tekście o polityku PiS-u Stanisławie Piotrowiczu? Z Wikipedii: Zdobył rozgłos medialny, ogłaszając w 2001 na konferencji prasowej powody umorzenia śledztwa w sprawie molestowania małoletnich przez proboszcza parafii w Tylawie. Od 1978 należał do PZPR. W stanie wojennym był autorem aktu oskarżenia przeciwko działaczowi opozycji Antoniemu Pikulowi oskarżonemu o kolportaż wydawnictw drugiego obiegu.
2015-12-07 07:45:46
śp.Stalin
Ten pan ma wrażenie że posiada patent na racje!!!a jak dla mnie to wyznawca PiS-slamu z widoczna nadwagą....
2015-12-06 18:32:43
ciekawy
Henryka Krzywonos była tramwajarka powinna wyjaśnić, jak udało się jej uzyskać emeryturę w wysokości 6200 zł miesięcznie . Zwłaszcza że posłanka PO jest zwolenniczką przechodzenia kobiet na emeryturę dopiero w wieku 67 lat - a jej partia straszy, że jeżeli ten wiek będzie niższy, wypłacane kwoty będą nikłe. A tu proszę... ktoś, kto skończył pracować w wieku 56 lat, będąc zwykłą tramwajarką ma 6200 zł miesięcznie emerytury ?!
2015-12-06 14:29:48

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
2
na godz. 15:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jak żyło się w powojennym Szczecinie
Morsy na kąpielisku Głębokie
Dawny Szczecin
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy