wtorek, 26 września 2017.
Strona główna > Kultura > Agnieszka Holland: Nie wyciągamy wniosków z historii

Agnieszka Holland: Nie wyciągamy wniosków z historii

Agnieszka Holland: Nie wyciągamy wniosków z historii
Data publikacji: 2016-08-04 21:25
Ostatnia aktualizacja: 2017-05-16 12:58
Wywietleń: 165 146990

Rozmowa z reżyserką Agnieszką Holland 

- Wrocław jest Europejską Stolicą Kultury 2016. W związku z tym w programie festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty znalazł się cykl Mistrzowie Kina Europejskiego. Do Wrocławia przybyła grupa czołowych reżyserów z różnych krajów. Z polskich twórców zaproszona została Pani. Jak postrzega Pani zmiany zachodzące w Europie?

- Jako zmiany powodujące z jednej strony silne reakcje lękowe, poczucie niepewności – takie, którego nie było od kilkudziesięciu lat. Z drugiej strony – narastający „wk..rw”, jak ja to nazywam, który wykorzystują różne populizmy, a który bierze się z: deficytu bezpośredniej demokracji, z deficytu obywatelskości, z konsumpcyjnego lenistwa. A także z nudy – nudy nowego pokolenia, które tęskni za przeżyciami, wartościami, a nie jest w stanie ich wygenerować. W zachowaniu ludzi widać dużo autoagresji.

- Świadomej czy nie?

- Czasem świadomej. Jak w wypadku terrorystów islamskich, którzy przeprowadzali zamachy w Europie. Dlaczego tak jest? Skąd autoagresja? Uważam – jest we mnie głęboki pesymizm egzystencjalny – że dlatego, iż ludzkość po prostu to w sobie ma. Ma w sobie potencjał zła – niszczenia i samozniszczenia. Taka jest natura ludzkości. Tę autoagresję stara się hamować kultura. Są okresy, gdy autoagresja wybucha. Widzieliśmy to na przykładzie XX wieku – potem zostało to, poprzez działanie cywilizacyjne, kulturowo-polityczno-ideologiczne, zatrzymane. Postanowiono stworzyć sieć instytucji, szereg umów społecznych gwarantujących stabilność i pokój, które by powstrzymywały zło.

- Jakie zagrożenia dostrzega Pani teraz?

- Tamte zabezpieczenia się zużyły, zatarły i agresja wybucha. Znajdują się ludzie, którzy ustawiają się na pozycjach liderów łatwiej niż kiedyś, w tym dzięki dodatkowym narzędziom komunikacji, dostępnym dzięki globalizacji. Łatwe stało się dzisiaj manipulowanie złem, m.in. przez ludzi, którzy są w jakimś sensie przypadkowi. To znaczy: tak, mają charyzmę wystarczającą na użytek danej sytuacji, jednak nie mają prawdziwych programów, nie mają mocy sprawczej innej niż niszczenie. Jako liderzy uznawani są za atrakcyjnych, ale często łatwo jest być atrakcyjnym – uznanym za „tego, którego pora przyszła teraz” - jeśli zasadami takiej osoby są negacja i wściekłość: że „wszystko to, co jest, jest do zburzenia, ci, którzy nie mówią tak, jak ja, są godni zniszczenia”.

Popatrzmy na Amerykę. Donald Trump, aby nie mówić o rodzimym podwórku, gdzie też mamy „Trumpków”, jest przykładem. Kalumnie, które wygłasza pod adresem grup społecznych, ras, kobiet, kłamiąc… Przyłapany, głupio się uśmiecha. Moglibyśmy powiedzieć: „Taki facet sam siebie załatwi po miesiącu tego rodzaju działalności”. Tymczasem jego popularność rośnie. Ci, którzy będą na niego głosować, to ludzie, które w momencie oddawania głosu zyskają moc sprawczą, by rozsadzić to, czym dotychczas były Stany Zjednoczone. Zwycięstwo Trumpa będzie nieszczęściem.

- Wydarzenia w USA są dla Pani zaskoczeniem?

- Nie. Jeżeli się zna Amerykę, wie się, że niestety można się było tego spodziewać. Bombą tamtej społeczności jest rasizm. Z drugiej strony: narastające nierówności społeczne i bardzo niesprawiedliwy podział. Mit amerykański był taki, że każdy może z pucybuta przeobrazić się w milionera. W momencie, gdy takie nadzieje się jednak się rozmyły, ukazały się prawdziwe problemy Ameryki.

Realizowałam, razem z grupą innych reżyserów, serial „The Wire” („Prawo ulicy”) o polityczno-przestępczej historii miasta Baltimore. Serial ten dobrze pokazuje, na jakiej beczce prochu siedzi Ameryka, zaburzenia tego społeczeństwa. Zatem aktualne sukcesy Trumpa nie są niespodzianką. Prezydentura Obamy dała nadzieję wielu ludziom, szczególnie Afroamerykanom, z drugiej strony, wzmocniła rasizm. Ci, którzy będą teraz głosować na Trumpa, to m.in. biali uważający się za skrzywdzonych i poniżonych. Gdy zresztą obserwuje się trendy światowe, widać, że wiatr dmucha Trumpowi w żagle.

- Mówiła Pani o lęku i niepewności powodowanych przez zmiany w Europie. Czy Pani zdaniem wyciągamy wnioski z historii?

- Niestety, nie. „Szczepionka” po II wojnie światowej, będąca reakcją na potworne zbrodnie, które miały miejsce, doprowadziła do powstania Wspólnoty Europejskiej. Europa starała się sobie po tym wszystkim poradzić, chronić się i to przez wiele lat się udawało. Teraz wydaje się, że „szczepionka” się wyczerpuje, że społeczeństwa, w tym europejskie, potrzebują nowej. Wcześniej może dojść do kolejnego globalnego konfliktu.

Jest lęk i niepewność co do tego, jak będzie wyglądał świat w następnych dekadach. Stoimy przed problemami, które mogą się wydać nierozwiązywalne. Na pewno nie są to problemy, które można rozwiązać w pojedynkę. Jeśli Polacy mają wrażenie, że mogą odgrodzić się murem od reszty świata, i że wtedy u nas będzie bezpiecznie, mylą się. To tak nie działa. Izolacja może powstrzymać konflikt tylko na jakiś czas. Iluzją jest, że problem można rozwiązać poprzez zamykanie granic. Uchodźcy będą uciekać dalej. Ludzie uciekają spod bomb, a także chaosu – ponieważ nie mogą tam normalnie żyć, dzieci nie mogą się rozwijać, chodzić do szkoły, nie mają poczucia minimalnej stabilizacji. Pamiętajmy, że my, Polacy, sami uciekaliśmy kiedyś z kraju, i nadal uciekamy ze znacznie mniej drastycznych przyczyn.

Wracając do agresji i zła: czytałam parę dni temu artykuł w „Le Monde” – o tym, że część spośród islamskich zamachowców w ostatnim czasie stanowili homoseksualiści.

- To miało w kontekście zamachów jakieś znaczenie?

- Psychologicznie – ogromne. Oni czuli się brudni i sądzili, że muszą się „oczyścić”. Tak bardzo nienawidzili siebie samych – gdyż w ich kulturze homoseksualizm to najgorsze tabu. Zniszczyli siebie, jednocześnie zabijając innych. Na ogół ci, którzy wykazują tak silną agresję, to ludzie, którzy czują się nieszczęśliwi. Oczywiście nie chodzi u usprawiedliwianie ich, bo nie można usprawiedliwiać zbrodni. Chodzi jednak o zrozumienie powodów agresji, mieszanki przyczyn społecznych, psychologicznych, ideowych, tożsamościowych - powodujących, że w ludziach rodzi się potencjał zbrodni.

Kiedyś frustrację nagromadzoną w młodych rozładowywał np. pobyt w wojsku. Teraz w krajach europejskich zlikwidowano pobór i młodzi ludzie nie idą do wojska. W Polsce szokuje mnie m.in. to, że spotyka się takie grupy młodych - z opaskami – którzy wykazują zachowania neofaszystowskie, a jednocześnie czczą Powstanie Warszawskie, czyli tych ludzi, którzy z faszyzmem walczyli.

Szuka się rozpaczliwie symboli tożsamościowych, bywa jednak, że sens tego wszystkiego nie jest w ogóle przetrawiony. To wina również edukacji - i szkolnej, i w rodzinach, i kościelnej. Oraz mediów, które doprowadziły do promocji agresji. Oglądając w Polsce programy informacyjne, widzimy często dwie siedzące naprzeciwko osoby, które najchętniej rzuciłyby się na siebie, żeby się zagryźć. Spory przestają być merytoryczne. Lansując agresję, wprowadza się język agresji do życia społecznego.

W każdym człowieku trwa nieustanna walka dobra ze złem. W momencie, gdy dla człowieka znajdzie się takie autorytety - polityczne czy medialne, celebryckie - które dają przyzwolenie na zło, nagle to zło zaczyna się rozlewać jak plama benzyny na wodzie. Pojawia się przyzwolenie na zło. W efekcie także w wykształconym człowieku z dobrej rodziny też może obudzić się zło.

- Jak Pani zdaniem dawać odpór agresji międzyludzkiej? Polska znana jest na świecie jako kraj „Solidarności”.

- Jednak okazało się, że wywalczona wolność jest dla nas trudna. Zresztą dla większości krajów postkomunistycznych. To, co obserwujemy teraz w niektórych krajach postkomunistycznych, skłanianie się do lokalnych autorytaryzmów, jest ewidentną ucieczką od wolności.

Wałęsa cytował kiedyś Biblię, mówił, że gdy Mojżesz wyprowadził Żydów z niewoli egipskiej, prowadził ich przez 40 lat, by wymarło pokolenie, które znało niewolę. Teraz żyjemy dłużej, więc 40 nie wystarczy. Jest chyba coś takiego, że jesteśmy oportunizmem, konformizmem, strachem przed przyjęciem odpowiedzialności po latach komunizmu zainfekowani.

- Jeśli chodzi o solidarność: papież Franciszek podczas wizyty w naszym kraju apelował o solidarność z uchodźcami. Mówiąc o Polsce w kontekście 1050. rocznicy chrztu podkreślił z kolei, że „zgoda, mimo różnorodności poglądów, jest pewną drogą do osiągnięcia dobra wspólnego całego narodu polskiego”.

- W kwestii uchodźców Jan Paweł II mówiłby na pewno to samo. Pomaganie drugiemu człowiekowi w potrzebie to podstawa wiary chrześcijańskiej. Zdecydowana większość Polaków to katolicy. Oburzające jest dla mnie mówienie o uchodźcach, że mogą być „nosicielami zarazków”.

- Czym jest dla Pani wolność? Jak by ją Pani zdefiniowała?

- Poprzez hasło „Solidarności”: „Nie ma wolności bez solidarności”. Dzisiaj warto je przypominać. Często zapominamy, że wolność oznacza także odpowiedzialność – za los swój i innych. Wolność to nie jest anarchia.

- Czego oczekiwałaby Pani teraz od Polaków?

- Empatii. To coś, czego często nam brakuje. Trzeba zrozumieć, że los drugiego człowieka musi nas obchodzić, że musimy się z innym człowiekiem jakoś identyfikować. Solidarność jest trudna. Egoizm, kłamstwo, hipokryzja są wygodniejsze od prawdy, solidarności, odpowiedzialności.

Rozmawiała: Joanna Poros (PAP)

Fot. Wikipedia/Malwina Toczek

Komentarze

Olaboga
Nawet brat prezydent Francji nie chce jej u siebie boi się by nie robiła Francji tego co robi Polsce wyjątkowo obrzydliwy typ.
2016-08-06 23:04:06
BANIALUKI
Fałszywe babsko !
2016-08-06 10:47:07
miediok
Geniuszko , po prostu ...zupa była za słona!
2016-08-06 07:43:44
bammm
Zaczyna się znowu szerzyć jakaś zaraza? Kto kogo zaraził tym nawoływaniem do empatii ,robiąc g...z następnego słowa? Zyczyć ,aby te różne paniusie były empatyczne "zdolne do współodczuwania" ,gdy następny psychopata zacznie strzelać do ich dzieci, wnucząt , bo jego pragnieniem jest dostać się do nieba zabijając jak najwięcej niewiernych ?Przecież pragnienie dostania się do nieba to nic złego?
2016-08-05 17:18:50
ted
Chore stare babsko ! Jak trzeba mieć namieszane w głowie żeby takie bzdury opowiadać a Kurier jeszcze to drukuje ! Niech ta chora kobieta pilnuje swojej córuni lesbijki a od Polaków się od.....li ! Jak jej się w Polsce nie podoba to niech wyjedzie i będzie spokój !
2016-08-05 16:47:49
Jarun
Parafrazując J. F Kennedy'ego: Nie pytaj co Polacy zrobili dla uchodźców powiedź co ty (Holland) zrobiłaś dla nich. Jak ten naród jest taki zły -to wyjedź do jakiegoś wybranego narodu. Będziesz p. Holland ich moralizowała aż im kipy ze śmiechu pospadają.
2016-08-05 15:06:06
gumienny
Kobieto, zastosuj te "mądrości" do siebie bez obarczania nimi Polaków.
2016-08-05 12:29:12
balu
Wybitna reżyserka, która zidiociała na starość! Nie byłoby zamachów gdyby nie homofobia! Brawo! Rozumiem miłość rodzicielską do córki lesbijki, ale burdel w dzisiejszej Europie wziął się z braku poszanowania wartości rodzinnych, chrześcijańskich, braku zasad, głupio rozumianej wolności na zasadzie "wszystko wolno", agresywnej ideologii islamu i lewackiej filozofii "multi-kulti" ! A Polska nie chce się odgradzać żadnym murem, tylko zreformować Europę! Pani reżyser nie zauważa, że to nie tylko Polska ma inne zdanie na temat polityki Europy! Elity europejskie oderwały się od rzeczywistości i nie reprezentują swoich obywateli tylko dalej brną w ślepy zaułek.
2016-08-05 08:13:52
kolukase
prelegent na zebraniu partyjnym miał mniej do powiedzenia o całorocznej akcji zniwnej w PRL niz pani Holand o swoich lękach i nocnym intymnym moczeniu sie jednak za gadanie każe sobie płacić tak jak prelegent u góry tamten pracował dla Polaków a rezyserka jest agentura niemiecką i pracuje przeciwko Polakom
2016-08-05 07:50:43
Ostatnia odpowiedzi zniszczyła system - to jest dopiero potwierdzenie swojej tezy.
Niektórzy również nie wyciągają wniosków z historii i swojego pochodzenia, stąd później brakuje im pokory i powściągliwości w swoich niechlubnych wypowiedziach.
2016-08-05 07:43:35

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Elektryczny autobus w zajezdni
Wielkie latawce na niebie
Korki na Sczanieckiej
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje