poniedziałek, 20 listopada 2017.
Strona główna > Kraj > Ofiary pedofilii w Kościele – problem marginalizowany

Ofiary pedofilii w Kościele – problem marginalizowany

Ofiary pedofilii w Kościele – problem marginalizowany
Data publikacji: 2017-03-04 14:28
Ostatnia aktualizacja: 2017-03-08 09:57
Wywietleń: 258 219833

Nie tyle potrzeba nam modlitwy, co konkretnych działań – mówi Marek Lisiński, prezes fundacji „Nie lękajcie się” opiekującej się ofiarami pedofili w Kościele. Jego zdaniem, skala problemu jest ogromna, jednak wciąż jest on marginalizowany.

W odpowiedzi na apel papieża Franciszka w piątek w całym kraju obchodzony był Dzień Pokuty i Modlitwy za wykorzystywanie seksualne małoletnich przez osoby duchowne. W wielu polskich kościołach odprawiane były nabożeństwa Drogi Krzyżowej w intencji ofiar pedofilii.

Skala zjawiska ogromna

– Modlić się potrafimy sami, a drogę krzyżową przeżywamy codziennie z własną traumą i bólem, jaki nam towarzyszy praktycznie każdego dnia – powiedział Lisiński, który sam także w przeszłości był molestowany przez duchownego. W jego ocenie w Polsce skala tego zjawiska jest ogromna. Zaznaczył, że choć nie są prowadzone pod tym kątem żadne oficjalne statystyki, jego zdaniem można szacować, że w każdej z diecezji może być od kilku do kilkunastu potencjalnych sprawców.

– Wystarczy więc policzyć: w Polsce jest 41 diecezji (...) a jeden sprawca to przecież nie jest tylko jedna ofiara, to dziesiątki; więc tysiące dzieci w całym kraju – ocenił Lisiński. Jego zdaniem problemem jest uznawanie pedofilii przez Kościół za problem społeczny, bez wiązania go z instytucjami kościelnymi.

– Duchowni nadal jakby bali się przyznać, że ten problem dotyczy także ich środowiska. Jeśli chodzi np. o nauczycieli to oni nie mają swoich sądów wewnętrznych, a sprawca ma dożywotni zakaz pracy z dziećmi, jest wydalany z zawodu. Nie przenosi się go do innych szkół, a społeczeństwo by go "ukamienowało" – powiedział, zaznaczając, że w przypadku osoby duchownej, która okazuje się pedofilem, zawiązywane są nawet "komitety obrony" danego księdza.

– Czy ktoś słyszał, żeby takie komitety tworzyły się w obronie np. pedofili wśród nauczycieli, strażaków czy lekarzy? – zapytał. 

Słowo przepraszam

– Żadne wytyczne nie rozwiążą problemu, jeżeli Kościół nie przeprosi, nie przyzna się. Czy osobom tak bardzo skrzywdzonym naprawdę nie należy się słowo przepraszam? – pytał Lisiński. – Kościół jako instytucja nigdy nie przeprosił nas za to, co nam wyrządzono, tylko albo "ubolewa", albo "łączy się w bólu", albo "jest z maluczkimi". A my nie jesteśmy "maluczkimi" tylko jesteśmy ludźmi skrzywdzonymi, bez względu na to ile mamy lat. (...) Skoro Kościołowi potrzebna jest taka modlitwa, to niech się modli. My chcemy żeby sprawcy byli usuwani ze stanu kapłańskiego, żeby byli karani, nie na zasadzie, że po jakimś czasie "wracają na łono Kościoła".

Jak dodał, pedofilia wśród duchownych to wciąż marginalizowany problem, o którym nawet Kościół nie potrafi mówić jednym głosem. Odnosząc się do piątkowych modlitw za ofiary molestowania przez duchownych wskazał, że i w tym przypadku kilka diecezji w ogóle nie zauważyło tego tematu, inne – nie modliły się za ofiary duchownych, tylko ogólnie, za wszystkie ofiary pedofilii.

– Nie ma tu jedności, nawet w modlitwie – stwierdził.

Kościół się boi?

Jego zdaniem w kwestii zgłaszania przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci w Kościele niezbędne jest wprowadzenie w Polsce rozwiązań wzorowanych np. na wytycznych przyjętych w Niemczech, Holandii, Irlandii czy Stanach Zjednoczonych, gdzie każdy taki przypadek rozwiązywany jest na zasadzie specjalnie powołanej komisji.

– Tam zespół ekspertów: psychologów, prawników bada każdy przypadek, sprawca jest sądzony, a ofiara otrzymuje zadośćuczynienie, jest przepraszana w imieniu Kościoła – i to funkcjonuje. W Polsce Kościół boi się takich komisji, chyba z racji tego, że ma wiedzę o skali tego zjawiska – podkreślił. Jak mówił, Kościół nie chce zasiąść do wspólnych rozmów z ofiarami molestowania przez duchownych.

– Ludzie Kościoła nawet gdyby chcieli, to nie są w stanie nas zrozumieć, nie są w stanie zrozumieć, co czuje 9- czy 12-letnie dziecko zgwałcone przez księdza – to trauma do końca życia – zaznaczył.

* * *

Fundacja "Nie lękajcie się" pomaga obecnie ponad 100 podopiecznym. Najmłodszy chłopiec ma 9 lat, najstarsza podopieczna fundacji, która w przeszłości była ofiarą pedofilii w Kościele – 73 lata.

(pap)

Fot. Robert Wojciechowski (arch.)

Komentarze

Sławomir Wieczorek
Do „obserwatora” i „do poniższego obserwatora” – zabieram znów głos. Otóż hierarchów (świadomie nie piszę Kościół, bo wszak do wspólnoty należymy i my) też obowiązuje, jako urzędników kościelnych, Kodeks postępowania administracyjnego, o zwykłej ludzkiej przyzwoitości nie wspominając. Na wystosowywane pisma winno się dać odpowiedź. Biskupi Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej, z których jeden jest bratem wojewody lubuskiego Władysława Dajczaka, nie odnieśli się jednak pisemnie do opisywanych przeze mnie patologii. Za rządów ks. dra Eligiusza Piotrowskiego gorzowska uczelnia przybierała różne koleje losu. Zaczynaliśmy jako Papieski Fakultet Teologiczny we Wrocławiu, sekcja w Gorzowie Wlkp., następnie zostaliśmy włączeni do Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, by ostatecznie z całym dobrodziejstwem inwentarza być przepisanym do Uniwersytetu Szczecińskiego, w którym wzmiankowany „kapłan” zasiadał w Radzie Wydziału Teologicznego. Ks. dr Eligiusz Piotrowski nie pytając braci studenckiej o zdanie, skutecznie zacierał ślady swej przestępczej działalności. Ostatecznie też po tylu latach sekcja została przeniesiona do Zielonej Góry, a opustoszałe budynki przy ul. Żeromskiego w Gorzowie Wlkp. wyraźnie straszą. Do Centralnego Biura Antykorupcyjnego złożyłem zawiadomienie o przestępstwie. Ksiądz Dyrektor szantażowanym rozwódkom i konkubinom, którym naciągał oceny, załatwiał stypendia naukowe. Jako, że odwiedzały go regularnie w jego prywatnym mieszkaniu, istniało uzasadnione podejrzenie, iż formą łapówki może być seks. Zostałem na tę okoliczność przesłuchany w Komendzie Miejskiej Policji w Gorzowie Wlkp. Ja i tylko ja (sic!), po czym śledztwo umorzono! Nie wezwano nawet sodomity, na którego rękach krew nienarodzonego dziecka, ani jego haremu. Protegujący ks. dra Eligiusza Piotrowskiego, ks. prof. Tomasz Węcławski, były dziekan WT UAM w Poznaniu, to dziś… Tomasz Polak. Porzucając kapłaństwo, wyrzekł się równocześnie wiary i przybrał nazwisko rodowe swojej… żony! Podpisuję się imieniem i nazwiskiem, wytrwali mogą znaleźć w Internecie bezpośrednie namiary do mnie. Gotów jestem przeprowadzić publicznie sądowy dowód prawdy na opisywane tu patologie.
2017-03-08 09:52:35
Do ponizszego obserwatora...
No to na poczatek... przeczytaj komentarz Slawomira Wieczorka ! A jak to Ci jeszcze nie wystarczy... to pogadmy dalej ! I oczywiscie ze to jest sterowane, przez "Wyposzczonych" Osobnikow... w czarnych sutannach !!
2017-03-07 01:06:52
Kościół to siedlisko patologii
Złodzieje, oszuści, pedofile i wszelkiej maści zboczeńcy to obraz dzisiejszych księży katolickich.
2017-03-06 08:52:13
Sławomir Wieczorek
Studiowałem teologię na Papieskim Fakultecie Teologicznym we Wrocławiu, Sekcja w Gorzowie Wlkp. Studia były dla mnie enklawą przed zalewem lewactwa - Lubuskie, to wszak najbardziej czerwone województwo w Polsce. Przyszedł nagle ks. dr Eligiusz Piotrowski, bliski współpracownik Tomasza Węcławskiego i wszystko się zmieniło. Ks. Piotrowski, jako nowy Dyrektor Sekcji, sprawił, że przeszliśmy pod skrzydła Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. I tak zaczęła się gehenna. Do księży biskupów: Adama Dyczkowskiego, Edwarda Dajczaka (brat wojewody lubuskiego) i Pawła Sochy wysyłałem listy polecone, za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, czy oceny egzaminu i dyplomy wystosowywane przez księdza doktora Eligiusza Piotrowskiego, namaszczonego dyrektora lubuskiej sekcji teologicznej, wystosowywane były mu zeń za seks czy tylko niezobowiązujące spotkania. Od rzeczonych nigdy nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Ksiądz doktor Eligiusz Piotrowski cisnął w brzuch pracą magisterską ciężarnej studentki. Ta poroniła. Mszę świętą w intencji jej i jej nienarodzonego dziecka celebrował ksiądz Zbigniew Samociak. Skierowałem doniesienie do prokuratury. Ta, postępowanie umorzyła, ograniczając się jedynie do... przesłuchania mnie. Natomiast Ksiądz Dyrektor wyszukiwał studentki będące rozwódkami lub konkubinami. Później kobiety te padały ofiarą szantażu. Również Pana Tomasza Węcławskiego (były kapłan - przełożony Piotrowskiego) informowałem, że ks. Piotrowski sprowadza do swojego mieszkania tzw. łatwe studentki (rozwódki i konkubiny), które często jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem egzaminu wychodziły rozpromienione z mieszkania ks. Piotrowskiego z wpisaną w indeksie oceną bdb. A szanującej się młodej mężatce, która miała poważne problemy z donoszeniem w łonie od dawna upragnionego dziecka ks. Piotrowski nie zezwolił na indywidualny tok nauczania, każąc wybierać między... "płodzeniem dzieci, a szkołą"! Przyszła matka popłakała się i zrezygnowała ze studiów.
2017-03-05 12:41:08
obserwator
po tylu latach dla kasy to kazdy powie bzdury ze był molestowany. to jest sterowane
2017-03-05 08:10:23
Przy egzaminowaniu z Katechizmu w swoim pokoju... glaskal Nas po udach ! !
Dziwne, ze nie wystarczaja Im... Gospodynie i Siostry Zakonne ?? Ksieza powinni miec mozliwosc zalozenia Rodziny... a stanowisko Ksiedza, nich by bylo - Ich Zawodem, gdyz rok mamy juz 2017-ty !! No tak, a co z kolei zrobic z Koscielnymi Pedalami...? Jedynym wyjsciem byc moze jest: pokupowac Im jeszcze wiecej rowerow !! BARDZO DUZYM BLEDEM jest tez to, ze jak dzieci opowiadaja w domu Rodzicom, co Ksiadz z nimi "probowal poczynac"... to Rodziec to bardzo czesto "bagatelizuja" i wyciuszaja sprawe...!!
2017-03-05 00:39:27
Robota soviecka
Kościół jest infiltrowany dewiantami i agenturą od lat 50 zgodnie z planem Fajgi Danielak vel Heleny Wolińskiej-Brus, która skazała gen. Nila na śmierć.
2017-03-04 22:05:18

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny

Nekrologi