sobota, 16 grudnia 2017.
Strona główna > Kraj > Morderstwo i coraz więcej znaków zapytania

Morderstwo i coraz więcej znaków zapytania

Morderstwo i coraz więcej znaków zapytania
Data publikacji: 2016-10-26 19:48
Ostatnia aktualizacja: 2016-10-28 08:18
Wywietleń: 2474 165705

Kobieta, której bliscy – mąż oraz troje dzieci - zginęli we wtorek w wypadku samochodowym, została wcześniej zamordowana w mieszkaniu w Zgorzelcu (Dolnośląskie) – poinformowała w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze Violetta Niziołek.

We wtorek na drodze wojewódzkiej nr 352 w miejscowości Działoszyn, na trasie Zgorzelec–Bogatynia, doszło do tragicznego wypadku. Samochód osobowy zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym tirem. W wypadku zginął mężczyzna – 44-letni Robert W. - oraz troje dzieci, które z nim podróżowały. Z relacji świadków wynika, że samochód kierowany przez W. jechał z bardzo dużą prędkością.

Później w mieszkaniu mężczyzny policja znalazło ciało jego żony. - Przeprowadzono oględziny i sekcję zwłok kobiety. W ich wyniku ustalono, że Agnieszka W. zmarła w wyniku czterech ciosów zadanych w głowę - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze Violetta Niziołek.

Dodała, że w mieszkaniu małżeństwa W. zabezpieczono narzędzie, którym prawdopodobnie został zamordowana kobieta. Kobieta według biegłych zginęła we wtorek rano, z kolei do wypadku samochodowego doszło około godziny 12.

Prokurator Nizołek pytana przez dziennikarzy, czy W. mógł pełnić tzw. rozszerzone samobójstwo (zabić swoich bliskich i siebie), odpowiedziała, że w prowadzonym śledztwie brane są pod uwagę różne warianty przebiegu wydarzeń. - Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy Robert W. zabił swoją żonę i czy dokonał samobójstwa rozszerzonego, nie możemy wykluczyć, że zasłabł za kierownicą (…) Mamy nadzieję, że uda nam się ustalić, czy od momentu opuszczenia mieszkania przez Roberta W. wraz z dziećmi, ktoś mógł wejść do tego mieszkania i kiedy Robert W. naprawdę je opuścił – czy było to wczesnym rankiem, czy tuż przed tym, jak wsiadł do samochodu i udał się w kierunku Bogatyni - mówiła rzeczniczka.

Prokurator była pytana również o informacje pojawiające się w mediach o tym, że W. przed wypadkiem mógł zabić swoje dzieci. - Nic na to nie wskazuje - powiedziała prokurator.

Dodała, że zostaną przeprowadzone sekcje zwłok dzieci i ich ojca. Poinformowała również, że w śledztwie są przesłuchiwani sąsiedzi, rodzina oraz nauczyciele dzieci. - Z dotychczasowych informacji wynika, że była to normalna rodzina, nie była prowadzona niebieska karta, nie było interwencji policji. Mężczyzna, który zginął w wypadku, pracował zawodowo, dochody tej rodziny były w miarę wysokie. Również sąsiedzi w bardzo pozytywny sposób wypowiadali się o niej - mówiła prokurator.(pap)

Fot. Robert STACHNIK (arch.)

Komentarze

Mowiac krotko,
Nie ma powodu... bez przyczyny.... i nie zawsze winnym musi byc TYLKO Facet ??
2016-10-28 00:58:02
Tam gdzie "Diabel" juz nie moze...
A moze zanosilo sie "tam" na Rozwod... i probe odebrania Ojcu Prawa do 50 %-go spotykania wlasnych dzieci ? W wiekszosci przypadkow... Kobiety "potrafia" pozbawic Faceta ostatniej kropli krwi - bez zrobienia dziurki ! Obysmy sie mylili...??
2016-10-27 12:24:57
Kto wie... ??
A moze "Tesciowa czy Kochanek"... sa tego powodem ?? Widac ze Facet nie wytrzymal i w koncu "puscily mu hamulce" ! Ciekawe, czy sie choc "cos"... zwierzal znajomym czy kolegom w pracy ??
2016-10-27 01:12:22
Tragedia
To się nie mieści w głowie!! Do tej pory takie okrucieństwo można było spotkać co najwyżej w książce kryminalnej lub horrorze, ale żeby w Polsce? Co się w tych głowach roi..
2016-10-26 22:17:31

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską