czwartek, 19 października 2017.
Strona główna > Gospodarka > Horror na Costa da Morte

Horror na Costa da Morte

Horror na Costa da Morte
Data publikacji: 2017-02-19 08:35
Ostatnia aktualizacja: 2017-02-19 08:35
Wywietleń: 174 215347

W lutym 2001 roku z portu Arziw w Algierii wypłynął gazowiec z ładunkiem ponad 144 tys. metrów sześciennych gazu skroplonego (LNG). Portem docelowym był francuski port Saint-Nazaire. Nic nie zapowiadało kłopotów aż do awarii. Statek zbliżył się akuratdo wybrzeża śmierci, jak przez wieki nazywano niebezpieczne skaliste brzegi Hiszpanii – Costa da Morte. Mija właśnie 16 lat od tamtych wydarzeń.

– Nawet nie chcę się domyślać, jakie byłyby skutki zetknięcia gazowca, którego zbiorniki wypełnione były skroplonym gazem, ze skałami Costa da Morte – opowiada starszy mechanik okrętowy, szczecinianin Wojciech Warnecki, nieznany bohater niedoszłej morskiej apokalipsy, której skutki mogły być nieobliczalne. Pamięta wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Dziś uważa, że tak o ewentualnej katastrofie, jak i o jej uniknięciu decydował wówczas „czynnik ludzki”. Do katastrofy mogło dojść z powodu ludzkich błędów. Ale z drugiej strony nie doszło do niej także dzięki „czynnikowi ludzkiemu”. Konkretnie – dzięki niesubordynacji. Nieposłuszeństwem wykazał się on sam.

(r.c.)

CAŁY ARTYKUŁ W DOSTĘPNYM CYFROWYM WYDANIU "KURIERA SZCZECIŃSKIEGO" Z 17 LUTEGO 2017 ROKU: http://www.24kurier.pl/cyfrowy

Fot. ShipSpotting.com

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Lekarze wspierali lekarzy
Krokusowa inauguracja w Różance
Kobiety protestowały na pl. Solidarności
Poprzedni Następny

Nekrologi