wtorek, 22 sierpnia 2017.
Strona główna > Gospodarka > Dzień Architektury

Dzień Architektury

Dzień Architektury
Data publikacji: 0001-01-01 00:00
Ostatnia aktualizacja: 2015-07-13 14:23
Wywietleń: 611 3255

Rozmowa z arch. Markiem Orłowskim, szefem szczecińskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów RP

- W jakiej kondycji jest polska architektura i architekci?

 - Wydaje mi się, że kondycja architektów jest średnia, szczególnie w czasach pewnego kryzysu. Wiele zależy od miejsca, w którym się nasz zawód uprawia. Co innego może o swojej sytuacji powiedzieć człowiek z  Warszawy, a  co innego z pPyrzyc. Szczecin w tej kwestii jest mniej więcej po środku. Wydaje mi się, że jesteśmy w momencie przedefiniowania czym zawód architekta jest. Musimy godzić się z faktem, że jesteśmy bardziej rzemieślnikami, niż kreatorami. Choć o tę drugą definicję architekta musimy usilnie walczyć. 

- A architektury?

Co do stanu samej architektury to nie jest dla niej najlepszy czas, bo coraz większe znaczenie odgrywa budżet. Na dodatek mamy najniższy w Europie współczynnik wykonania inwestycji zaprojektowanych w drodze konkursu. I na koniec to wszechobecne „zaprojektuj i wybuduj" powoduje, że najważniejsze decyzje nie mają nic wspólnego z architekturą. W tak ustawionym procesie inwestor sam się stawia poza nawias. Tymczasem dobra architektura powstaje wyłącznie przy dobrej współpracy architekta, z wykonawcą i inwestorem

Z drugiej strony nie dajmy się zwariować, w Szczecinie powstało kilka realizacji, nawet zwykłego budownictwa mieszkaniowego na poziomie architektonicznym, o którym przed 20 laty nie mogliśmy nawet marzyć. Widzę, że rośnie zrozumienie mieszkańców, że dobra jakość życia łączy się z dobrze zaprojektowaną, przyjazną przestrzenią. Ludzie więcej podróżują, podglądają, uczą się i wymagają. 

- Ale jak to jest, że Szczecin jest miastem, w którym jednocześnie może powstać zachwycająca Filharmonia, jak i mówiąc wprost szpetna plomba po „Barbarze".

- Te obiekty słabo dają się porównywać. Przede wszystkim dlatego, że nie są z tej samej kategorii. Za filharmonią stoją potężne środki publiczne oraz dobry konkurs na projekt wsparty autorytetami. To profesor Stefan Kuryłowicz i Marek Dunikowski, wielkie postaci polskiego projektowania wzięły na siebie potęgę tej architektury i odpowiedzialność za jej wybitność i awangardowość. Tych cech niestety przeciętny odbiorca nie potrafi od razu z reguły dostrzec, bo obowiązuje reguła z „Rejsu" - podoba nam się to, co już widzieliśmy.

Jeśli miałbym porównywać „Barbarę" z kimkolwiek, to również z budownictwem mieszkaniowym realizowanym przez prywatnego szczecińskiego dewelopera takiego jak Modehpolmo, czy SGI Baltis. Decyduje klasa i świadomość inwestora. Obie wyrażają się nie szukaniem najtańszego, ale dobrego architekta. Czasem nawet w formie parakonkursowych przeglądów ofert. Dusza wolnorynkowca każe mi bronić także prawa inwestora do zbudowania czegoś przeciętnego, a nawet brzydkiego. Miasto to żywa tkanka i tak jak ogród nie może składać się z samych róż. Miejsce, w którym filharmonia stałaby przy filharmonii byłoby nie do zniesienia. „Barbara" się przykurzy, spatynuje i nikt nie będzie na nią zwracał uwagi.

Rozmawiał: Artur RATUSZYŃSKI

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Mistrzostwa Europy w siatkówce coraz bliżej
Splash of Colors
Pożegnaliśmy żaglowce
Poprzedni Następny

Nekrologi

Zofia Biedka