niedziela, 17 grudnia 2017.
Strona główna > Akcje Kuriera > Weź mnie Kurierem do domu > Koty w potrzebie

Koty w potrzebie

Koty w potrzebie
Data publikacji: 2016-09-17 18:37
Ostatnia aktualizacja: 2016-09-17 18:59
Wywietleń: 931 155495

To przypomina wezbraną falę, której nie sposób zatrzymać. Tyle że chodzi o koty: osierocone, porzucone, odebrane matkom, chore i o ofiary wypadków. Skala potrzeb jest tak wielka, że z pomocą nie nadążają nie tylko społeczni opiekunowie zwierząt, wolontariusze Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oraz Vivy!, ale także schroniskowa kociarnia pęka w szwach.

Tylko w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt przebywa obecnie 67 kotów. W najgorszej sytuacji są najmłodsze z nich, w tym tzw. butelkowe.

- Mamy czwórkę z jednego miotu, który jest zaledwie 2-tygodniowy: trzy z nich już mają otwarte oczy, a czwarty jeszcze nie. I kolejny, tym razem miesięczny miot 6 kociaków. Nie rozdzielamy ich, by nie pogłębiać im stresu: bez matek potrzebują siebie, wzajemnie się ogrzewają. Jednak wymagają także karmienia co 2 godziny. W czasie normalnego funkcjonowania naszej placówki, czyli do godz. 16, problemu nie ma, ale potem… Dlatego pilnie szukamy dla tych maluszków domów tymczasowych - mówi Ewa Mrugowska, kierownik schroniska.

Pomocy potrzebują przede wszystkim kocięta, bo są najbardziej wrażliwe i podatne na wszelkie infekcje. Dlatego są separowane od dorosłych i nie trafiają do schroniskowego Domu Kota. Ale na nowe domy czeka też sporo „starszaków", w tym choćby eksmitowane z ul. Szafera.

- Dla tych ostatnich potrzebujemy domów docelowych. Dla maluszków, choćby tymczasowych. Gwarantujemy wszystko, co niezbędne: mleko, smoczki, butelki, podkłady higieniczne. Prosimy Czytelników „Kuriera": pomóżcie nam w opiece nad kotami - apeluje E. Mrugowska. - I nie odbierajcie ich matkom. Już kilkakrotnie trafiały do nas mioty maluchów, które zabrano z miejsca, gdzie je zostawiła. W odruchu źle rozumianego współczucia, a tylko dlatego, że przez moment były same. Z nimi jest identyczna sytuacja, jak wiosną z młodymi sarnami czy zającami: jeżeli są same, to znaczy, że matka z daleka je obserwuje, a nie podchodzi dlatego, że kręci się przy nich człowiek najczęściej w towarzystwie psa. Wolno żyjące koty w takiej sytuacji nie wracają do swego miotu, ale czekają. Warto o tym pamiętać, zanim odbierze się im matkę i szansę na szczęśliwe dzieciństwo.

Schroniskowe kocięta - co znaczące - mają numery nawet powyżej „400". Kto chciałby je przygarnąć albo choć tymczasowo zaopiekować, otworzyć przed nimi dom i serce, jest proszony o kontakt: szczecińskie Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt - tel. +48 91 487-02-81.

* * *

Na naszych łamach prowadzimy cykl pt. „Weź mnie KURIEREM do domu". Jest poświęcony schroniskowym zwierzakom. Znajdziecie w nim Państwo oferty adopcyjne tych, co za kratami przytuliska siedzą nie za własne winy. Z utęsknieniem czekając na swojego człowieka: niestety, czasem bezskutecznie, nawet latami. ©℗
(an)
Fot. ZUK/Schronisko

Koty w potrzebie Koty w potrzebie Koty w potrzebie Koty w potrzebie Koty w potrzebie Koty w potrzebie Koty w potrzebie

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską