czwartek, 14 grudnia 2017.
Strona główna > Akcje Kuriera > Weź mnie Kurierem do domu > Cezara (nie)ludzkie przypadki

Cezara (nie)ludzkie przypadki

Cezara (nie)ludzkie przypadki
Data publikacji: 2016-08-05 15:25
Ostatnia aktualizacja: 2016-08-05 17:35
Wywietleń: 285 147095

Gdy w kwietniu trafił do schroniska, ledwie powłóczył nogami. Wygłodzony tak, że można mu było liczyć żebra. Z krwawiącymi ranami na niemal całym ciele. W wielkiej traumie. Okazał się przerażającym obrazem „sukcesu adopcyjnego", za jaki odpowiadała poprzednia kadra kierownicza placówki przy al. Wojska Polskiego.

Cezar - takie teraz imię nosi ów senior (9 l.) w typie owczarka niemieckiego.

- Zmieniliśmy mu imię. Bo po tym wszystkim, co przeszedł... Chcemy, żeby w nowe życie wkroczył z nowym imieniem - mówią pracownicy schroniska. 

Już raz mieli go pod opieką. Wydali - jak się wydawało - w dobre ręce: na początku ub. roku, a więc zanim fala społecznego protestu w obronie zwierząt zmiotła z posad poprzednie kierownictwo schroniska i faktycznie zaczęto sprawdzać realia adopcyjnego życia psów oraz kotów wydanych z tej placówki.

- Nie pracowałam jeszcze w schronisku, gdy Cezar po raz pierwszy je opuszczał. Ale widziałam zdjęcia i jego kartę: piękny zdrowy pies w świetnej kondycji fizycznej, przyjazny ludziom, w kontaktach otwarty - opowiada jedna z pracownic. - Gdy do nas wrócił w kwietniu, dowieziony przez pogotowie interwencyjne z ul. Struga, to... była tragedia. Jego powrót wywołał wzburzenie! Miał zaniki mięśni, więc ledwie chodził. Na całym ciele, a szczególnie między łopatkami, miał plackowate wyłysienia do sączących się ran, zakrwawione. I zaawansowany stan zapalny uszu, co znaczy, że z obu dosłownie wylewała się cuchnąca ropa. Nie sposób było nie zauważyć, że choruje i cierpi. Poza tym był bardzo wychudzony. Można było mu liczyć żebra. Widać, że od dłuższego czasu zapominano o jego karmieniu, a gdy już coś dostawał do jedzenia, to musiały być „śmieci".

Cierpiał strasznie, a jego ból - jak stwierdziła obecna schroniskowa lek. weterynarii - był przewlekły, co znaczy że trwał tygodniami, nawet miesiącami. Na zdjęciu z jego przyjęcia do placówki widać, że... płakał. Dlatego o jego przypadku powiadomiono Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, sugerując podjęcie kroków prawnych dla pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób, które tak skrzywdziły Cezara (postępowanie w toku).

Najpierw jednak trzeba było psa wyprowadzić z fatalnego stanu, do jakiego doprowadziła go bestia w ludzkiej skórze. Dostawał specjalistyczne preparaty na stawy, witaminowe dla odżywienia skóry i sierści. Przede wszystkim jednak należało poprawić jego układ trawienny i kostno-mięśniowy, stąd nadal wyłącznie specjalistyczna karma weterynaryjna w jego menu. Do tej pory trwa leczenie jego uszu - w tym obszarze czeka go jeszcze jeden chirurgiczny zabieg: otwarcie kanału słuchowego. Oczywiście, wykonają go lek. weterynarii ze schroniska. Jednak wreszcie nadeszła pora, aby pomyśleć o znalezieniu dla Cezara nowego domu, naprawdę odpowiedzialnych opiekunów. 

- Najbardziej zaskakuje w nim, że mimo wszystko przetrwała w nim ufność do człowieka. Jest bardzo przyjazny, otwarty. Niczym kot łasi się i ociera o nogi swojego schroniskowego przyjaciela - Norberta. Jest pogodnym psem, skorym do spacerów i zabawy, uwielbiającym drapanie za uchem. Nie ma w nim cienia agresji, a tylko niezmierzone pokłady cierpliwości. Jest w nim też coś... królewskiego, pewne dostojeństwo. Stąd nieprzypadkowy wybór nowego imienia na nową drogę życia dla niego. Dla pięknego psa Cezara prosimy o lepszy los - mówią pracownicy schroniska, zastrzegając: - Będzie pod naszą szczególną opieką, już nie stracimy go z oczu!

Kto chciałby tej wyjątkowej psinie (378/16) los odmienić: przygarnąć, przyjąć do rodziny, jest proszony o kontakt ze szczecińskim Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt: tel. +48 91 487-02-81 (al. Wojska Polskiego 247).

* * *

Na naszych łamach prowadzimy cykl pt. „Weź mnie KURIEREM do domu". Jest poświęcony schroniskowym zwierzakom. Znajdziecie w nim Państwo oferty adopcyjne tych, co za kratami przytuliska siedzą nie za własne winy. Z utęsknieniem czekając na swojego człowieka: niestety, czasem bezskutecznie, nawet latami. ©℗

(an)

Fot. Robert STACHNIK

Cezara (nie)ludzkie przypadki

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje