sobota, 21 października 2017.
Strona główna > Akcje Kuriera > Szkolny Pulitzer > Uważaj, Kapturku, uważaj

Uważaj, Kapturku, uważaj

Uważaj, Kapturku, uważaj
Data publikacji: 2016-04-21 12:36
Ostatnia aktualizacja: 2016-04-21 13:47
Wywietleń: 62 129178

Uczestniczyliśmy w konferencji prasowej z dyrektor zoo, panią Katrin Töpke, oraz opiekunem lwów i wilków, panem Horstem Steinmannem. Nasza polska przewodniczka, pani Agata Furmann, jakby w obawie o nasz zapał zapowiedziała, że kto zada przynajmniej jedno pytanie, otrzyma jajko z niespodzianką. I ruszyła lawina pytań.

Kierowaliśmy je zarówno do pani Katrin Töpke, jak i do pana Horsta Steinmanna. Pani Agata była naszym tłumaczem. Z odpowiedzi dowiedziałem się, że zoo w Ueckermünde zostało otwarte w 1962 r. Obecnie jest w nim około 500 zwierząt (a z rybami nawet 700!). Ogród zajmuje powierzchnię 180 tys. mkw., co nie jest dużym obszarem. Wiele zwierząt można pogłaskać albo pokarmić specjalną karmą sprzedawaną w automatach. Zoo nie kupuje zwierząt, tylko dostaje je w ramach wymiany z innymi ogrodami zoologicznymi, a więc zwierzęta, które tu są, na ogół urodziły się w ogrodach. Trzeba pokryć koszty transportu, co jest drogie (przeciętnie około 5 tys. euro).

Pani dyrektor służbowo lubi wszystkich mieszkańców zoo, ale jej serce skradły surykatki. Swoją pracę uważa za przyjemną z racji kontaktu z przyrodą. Za bardzo ważny uznaje stały monitoring ogrodu. Chodzi o bezpieczeństwo zwiedzających, jak i zwierząt. Niestety, zdarzają się przypadki śmierci podopiecznych. Chorują one na takie schorzenia, jakie przytrafiają się ludziom. Jakiś czas temu jeden z wilków zachorował na kamienie nerkowe.

Dowiedzieliśmy się też, że zwierzęta najczęściej są karmione raz dziennie, ale np. małpy mają bogatszy program żywieniowy, bo dostają śniadanie, obiad i kolację. W zoo jest więcej roślinożerców niż mięsożerców. Najcięższym zwierzęciem jest dromader (wielbłąd jednogarbny), a najgłośniejszym – lew.

Naszej redakcji udało się także zapytać panią dyrektor o tradycje wielkanocne w jej domu. Odpowiedziała:

– Ulubioną wielkanocną tradycją jest jedzenie. Powiesiłam kilka pisanek na drzewkach. Będę malować jajka, ale prostym sposobem: kredkami woskowymi i farbkami.

Pan Horst powiedział nam, że od opiekuna zwierząt wymagana jest szczególna ostrożność i odpowiedzialność, dlatego opiekunami są tylko bardzo zaufani pracownicy. Dowiedzieliśmy się, że wilk żyje tyle samo lat co pies, czyli 15-16, szczeniak waży 2,5 kg, a dorosły osobnik – 45-50 kg. Młody „król dżungli” waży około 5 kg, a dorosły – ponad 200 kg.

Pan Horst nie uznaje lwów ani wilków za najbardziej agresywne zwierzęta w zoo. Szczególnie trzeba uważać na małpy mandryle. Mogłoby się wydawać, że codzienna praca z groźnymi zwierzętami dostarcza takich emocji, że w domu pan Horst będzie szukał spokoju i wyciszenia. Nic z tego: pan Horst w domu ma terrarium i od trzydziestu lat hoduje węże boa.

Najzabawniejszym dla mnie zdarzeniem podczas konferencji było pytanie: – „Co jedzą wilki?” i odpowiedź pana Horsta: – „Zwykle mięso, ale czasami mogą zjeść Czerwonego Kapturka, gdy zagubi się w lesie”.

Niech więc Czerwone Kapturki uważają, gdy pójdą do zoo.

Grzegorz KMITA
Sztubak
Szkoła Podstawowa nr 2 w Stargardzie

Uważaj, Kapturku, uważaj

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Lekarze wspierali lekarzy
Krokusowa inauguracja w Różance
Kobiety protestowały na pl. Solidarności
Poprzedni Następny

Nekrologi