sobota, 16 grudnia 2017.
Strona główna > Akcje Kuriera > Kurier Morski > Z wodą za pan brat

Z wodą za pan brat

Data publikacji: 2015-09-17 13:58
Wywietleń: 383

Na basenie pamiętają go jeszcze z czasów, gdy był „małym szkrabem”. Ratownikiem został jako nastolatek. Zachęcił go do tego tata. Dzisiaj szefuje świnoujskiemu WOPR-owi oraz prowadzi szkołę pływania. To jego pasja i jego chleb. Nie wyobraża sobie, żeby mieszkać gdzie indziej niż nad morzem.

Na basen zabrał go tata
Mowa o Jarosławie Włodarczyku ze Świnoujścia. Na tutejszym basenie znają go od lat. Jeszcze jako sześcioletni chłopiec przychodził tutaj popływać z tatą. 
- Na pływalni stawialiśmy się o godzinie 7 rano. Tata później miał pracę. Gdy podrosłem i byłem już nastolatkiem zaproponował, żebym zrobił kurs ratownika. I tak to wszystko się właśnie zaczęło - opowiada.
W wieku 15 lat można było wówczas zrobić papiery młodszego ratownika i od razu zacząć pracę na plaży (dzisiaj takiej możliwości już nie ma - przyp. red.). Nastoletni J. Włodarczyk skorzystał z tej możliwości. Pilnując plaży połknął bakcyla. Do rozwijania się w ratowniczym fachu zachęcili go starsi koledzy. 
- Jako młody ratownik najwięcej nauczyłem się od Edwarda Jańczaka, dzisiaj już emerytowanego ratownika. To bardzo wartościowy i fajny człowiek, który przekazał mi sporo wiedzy. Zanim zacząłem kierować plażą i zajmować się WOPR-em pracowałem pod jego skrzydłami - opowiada J. Włodarczyk.
Dzięki regularnym treningom na basenie od najmłodszych lat pływał świetnie. Jeździł na zawody i zdobywał medale oraz puchary. Do dzisiaj niektóre można podziwiać w gablotach miejskiego basenu w Świnoujściu.

Pokonać lęk przed morzem
Kiedyś w Świnoujściu nie było prywatnej nauki pływania. Była luka pod tym względem. Pojawiła się możliwość, żeby zrobić kurs instruktorski i uzyskać stosowne uprawnienia. Tak narodził się pomysł, żeby założyć szkółkę pływania. - Gdy startowaliśmy z projektem szkółki pływania, to nie spodziewałem się, że z biegiem lat rozrośnie się to wszystko do tego, co mamy dzisiaj - zdradza nasz rozmówca. 
Towarzystwo Wszechstronnego Rozwoju Collegium to pół tysiąca dzieci oraz około 100 seniorów z Uniwersytetu Trzeciego Wieku, a także 20 do 30 dorosłych osób, które szlifują swoje umiejętności pływania. 
- Od tego roku rozpoczęliśmy również zajęcia akrobatyki sportowej, na które zapisała się ponad setka dzieci oraz Akademię Malucha, czyli zajęcia ogólnorozwojowe dla dzieci do trzech lat - dodaje J. Włodarczyk - Jeżeli chodzi o dorosłych, to zazwyczaj przychodzą do nas osoby, które mają złe doświadczenie z wodą. Za młodych lat topiły się w morzu lub w jeziorze. W pierwszej kolejności pomagamy pokonać im lęk. Druga grupa to ci, którzy mają problemy z kręgosłupem i zalecenie od lekarza, żeby pływać. Najmniej jest tych, którzy po prostu chcą poprawić technikę. Przechodzą kolejne etapy: uzyskują kartę pływacką, żółty czepek, później kursy ratownicze oraz kursy nurkowania - mówi J. Włodarczyk.

Plaża też wychowuje
Praca na kąpielisku kształtuje charakter. Ratownicy, którzy strzegą plaży nie raz mieli okazję się o tym przekonać. Jarosław Włodarczyk nigdy nie zapomni swojej pierwszej akcji ratunkowej. 
- Wyjęliśmy z wody starszą osobę. Nie udało się nam jej uratować. Było to brutalne zderzenie rzeczywistości z tym, czego nauczyliśmy się na treningach i szkoleniach. Wtedy miałem moment zwątpienia. Pytałem siebie, czy się do tego nadaję. Walczyłem sam ze sobą. Podobne, ciężkie chwile przechodzą także inni ratownicy. Dużo moich kolegów rezygnowało, chociaż byli świetni w swoim fachu - opowiada J. Włodarczyk. 
Nie poddawał się. Wspinał się w ratowniczej hierarchii - od młodszego ratownika po koordynatora całego kąpieliska i w końcu szefa tutejszego WOPR. Przyznaje, że kocha pracę na plaży. Za całokształt działań na płaszczyźnie społecznej w WOPR został odznaczony brązowym krzyżem zasługi przez Prezydenta RP.
- Żałuję, że sezon nie trwa ośmiu miesięcy, a tylko dwa miesiące, bo w innym przypadku poświęciłbym się ratownictwu całkowicie i tylko z tego żył - zdradza „Kurierowi”.
Ratownicy w Świnoujściu pracują jednak także poza sezonem. Są to szkolenia na basenie, różnego rodzaju akcje profilaktyczne oraz pogadanki w szkołach. 
- Wspólnie udało się nam stworzyć grupę ratowników, która działa nie tylko na kąpielisku i nie tylko latem. Stało się to możliwe m.in. dzięki zmianom na szczeblach centralnych i wojewódzkich WOPR. Prezesami zostali nasi rówieśnicy i pojawiła się płaszczyzna do rozmów. Dzisiaj pozyskujemy nowy sprzęt, a z policją i Strażą Graniczną organizujemy wspólne patrole. Jedną z naszych wspólnych akcji było poszukiwanie śmieci oraz złomu, które zagrażały żegludze - mówi nasz rozmówca.
Świnoujski WOPR będzie obchodził w grudniu swoje dziesięciolecie. Ratownicy z wysp cieszą się dobrą renomą. Niektórzy turyści co roku pojawiają się w bazie, żeby podziękować im za pomoc kiedyś udzieloną. Sporo ratowników ze Świnoujścia pracuje po niemieckiej części wyspy Uznam. Jeden z nich żartuje, że właściwie nie musi komunikować się w Wasserwachcie w języku niemieckim, bo tam obowiązuje język polski. 
- Idea jest taka, żeby nie było podziału na polskie i niemieckie kąpielisko. Już teraz zresztą ratownicy strzegący kąpieliska w Świnoujściu współpracują z Wasserwachtem - mówi J. Włodarczyk.

Tylko Świnoujście i tylko morze!
Na koniec pytamy J. Włodarczyka, czy myślał kiedyś, żeby robić coś innego. Odpowiedział, że nawet nie wyobraża sobie, żeby mógłby mieszkać gdzie indziej niż tutaj, w Świnoujściu. 
- Na wyspach znalazłem sobie sposób na życie. Prawie wszystko, co robimy w WOPR, to działania typowo społeczne, za które nie bierzemy wynagrodzenia. Od niedawna mamy przyzwoity sprzęt i korzystamy z unijnego dofinansowania. Kiedyś szczytem rarytasu były dwie koszulki, czapka i gwizdek. Dzisiaj są firmy, które chcą nas sponsorować. Od niedawna mam mniej czasu na to wszystko, bo założyłem rodzinę i pojawiło się dziecko. Ale nadal kocham to, co robię i jedyne, czego żałuję to fakt, że nie mam więcej czasu, żeby pogodzić pasję z życiem rodzinnym - mówi „Kurierowi”. ©℗

Tekst i fot. Bartosz TURLEJSKI

Na zdjęciu: Jarosław Włodarczyk patrolujący świnoujskie akweny. Ratownikiem został jeszcze jako nastolatek. Dzisiaj szefuje świnoujskiemu WOPR-owi i prowadzi szkołę pływania, do której uczęszcza kilkuset członków. Za całokształt działań na płaszczyźnie społecznej w WOPR został odznaczony brązowym krzyżem zasługi przez Prezydenta RP.

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską