czwartek, 17 sierpnia 2017.
Strona główna > Akcje Kuriera > Cały Szczecin w kwiatach 2017 > Życie – kamień – harley

Życie – kamień – harley

Życie – kamień – harley
Data publikacji: 2017-07-06 12:43
Wywietleń: 94 274073

Tu cedr kłania się gościom. Kwitnie ściana fioletowych wisterii i szkarłatnych róż pnących. Na tle strzelistych cyprysów i tui uwagę przykuwają cięte w bonsai jałowce, trzmieliny i bukszpany. Jest też górski strumień i rzeka kamieni, prowadząca ku kolejnym zakątkom ogrodu, w jakim rodzinnie wypoczywają i przyjmują przyjaciół Ewa i Jarosław Kłosowie.

Ogrodowa przystań to projekt zwykle rozpisywany na lata, nawet pokolenia. Oni, przy ul. Okólnej, są jego pierwszym pokoleniem. Zakładali go od podstaw niespełna dekadę temu. Z efektem, który budzi podziw i szacunek.

– Nie widać wysiłku, jaki włożyliśmy w ten teren. Wszystko zdaje się być tu i rosnąć od zawsze. Ale zapewniam: sporo nas kosztowało, żeby kawałek ziemi przy domu tak przemienić. Bez ciężkiej pracy i zamiłowania do ogrodnictwa to by się nie udało – mówi pani Ewa.

Ona marzyła o ogrodzie w bardziej formalnym stylu. Z fontanną lub przynajmniej wodną ścianą. On wśród drzew i krzewów chciał historię ich rodzinnych wypraw, dalekich i bliskich, pisać kamieniami. Oba wątki z powodzeniem łączą się teraz w tej przyjaznej zielonej przestrzeni.

Woda kojąco szumi, spływając kaskadą z granitowych łupków. Wprost do oczka, w którym pośród lilii, trzcin i tataraków pływają barwne karasie. Kamienie – w tym te sentymentalnie najcenniejsze: z Gór Izerskich i szczytu Krzywań – są wszędzie. Nie tylko wyznaczają granice kwiatowych rabat, współtworzą skalniaki, ale też prowadzą ku kolejnym ogrodowym strefom.

Pierwsza, reprezentacyjna, jest domeną Ewy. To spod jej ręki wyszły wszystkie ogrodowe rzeźby, czyli efektownie formowane krzewy żywotników, bukszpanów, trzmielin, nawet cisów. On dopełnił obrazu całości skałami: okazami krzemienia górskiego oraz włoskimi otoczakami.

Brukowaną ścieżką poprowadził wszystkich ku altanie, w jakiej umieścił rodzinny salon ogrodowy – otoczony zielonym parawanem z laurowiśni, a niezmiennie otwarty dla przyjaciół.

– Własnoręczne dzieło: ciosane, składane, dźwigane. Podobnie jak brama, jaką przykryłem „karpiówką” – chwali się pan Jarosław.

W altanie odbywają się sezonowe przyjęcia – przy grillu i beczce, a o krok od rzadko spotykanego czerwonego buku, uformowanego w wielki parasol. Przy nim teraz kwitną krzewuszki i róże, a od niego odchodzi aleja z młodziutkich śliw wiśniowych. Na skalniakach rozkwitają rojniki, dzwonki i rozchodniki. Pomiędzy nimi strzelają w niebo cyprysy i sekwoja. Uwagę przyciągają kule zielonych i bordowych berberysów, przeplatane żywotnikami.

Rzeka kamieni prowadzi dalej, ku kolejnej – tym razem rekreacyjnej – strefie. Jej centralnym punktem jest starannie utrzymany zielony trawnik. Na nim zwykle wygrzewa się czworonożna rezydentka Saba. Na innych, po obu stronach, czekają ogrodowe zakątki: ławka pod drzewem, huśtawka, kawiarniany stolik ze stylizowanymi siedziskami. Opodal zielonej ściany z tui dojrzewa niecodzienna przekąska: słodyczy nabierają owoce opuncji. To ledwie zapowiedź tego, co jest za kolejną z ogrodowych bram. Tam czeka nie tylko warzywniak, ale też strefa piknikowa, jaka dla pana domu zapewne będzie kolejnym wyzwaniem.

– Jest urządzone bezpieczne miejsce ogniskowe, ale siedziska wokół wymagają dopracowania. Kłody drewna są, więc czekam, aż Jarek dojrzeje do ich ciosania – śmieje się pani Ewa.

Pan domu na razie „dojrzał” do policyjnej emerytury i do… harleya-davidsona. Huk motoru kultowej bestii niesie się po ogrodzie, gdy rusza nim w kolejną trasę. Najbliższa przygoda dla obojga to… wakacyjne Sułomino.

Tekst i fot. Arleta Nalewajko

Życie – kamień – harley

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Mistrzostwa Europy w siatkówce coraz bliżej
Splash of Colors
Pożegnaliśmy żaglowce
Poprzedni Następny

Nekrologi