Szczecin. Gaz, pałki, armatki wodne i czołg po jednej stronie, biało-czerwone flagi, krzyż i skandowanie po drugiej. ZOMO kontra strajkujący stoczniowcy. W sobotę szczecinianie mogli zobaczyć, jak wyglądała pacyfikacja strajku w Stoczni Szczecińskiej w 1981.
Nocą 13 grudnia 1981 roku Milicja i Służba Bezpieczeństwa aresztowała członków zarządu zachodniopomorskiej Solidarności. Z tego powodu w Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego ukonstytuował się Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, który przejął kierowanie akcją protestacyjną w naszym regionie. Przewodniczącym był Mieczysław Ustasiak, a jego zastępcą został Stanisław Zabłocki. Jeszcze tego samego dnia podjęto decyzję o rozpoczęciu strajku okupacyjnego. Protestującym zależało na zwolnieniu wszystkich aresztowanych działaczy Solidarności i uchyleniu dekretu o wprowadzeniu stanu wojennego. Ten bowiem zakładał m.in. zawieszenie działalności organizacji społecznych.
Do pacyfikacji strajku doszło w nocy z 14 na 15 grudnia. Do strajkujących przyjechało ZOMO. Początkowo negocjowano, aby stoczniowcy opuścili zakład, rozeszli się do domów, a nic nikomu się nie stanie. Protestujący nie dawali za wygraną skandując: "Orła wrona nie pokona", czy "Nie oddamy Stoczni". W ruch poszły armatki wodne i gaz łzawiący, ale i te środki nie przekonały stoczniowców. Zomowcy postanowili wtargnąć na teren stoczni za pomocą czołgu. Strajkujących aresztowano.
Te sceny na pl. Ofiar Grudnia 1970 w sobotę obserwowało kilkuset mieszkańców Szczecina, gdzie odbywała się rekonstrukcja historyczna wydarzeń sprzed 30 lat. Przygotowali ją: Grupa Rekonstrukcji Historycznej Milicji Obywatelskiej, Drużyna Grodu Trygława, studenci Uniwersytetu Szczecińskiego, uczniowie Technikum Budowy Okrętów i XIII LO w Szczecinie. Inscenizacji towarzyszyły m.in. piosenki Jacka Kaczmarskiego, oraz archiwalne nagrania z1981 roku.
- Myślę, że była to wierna inscenizacja wydarzeń sprzed 30-stu lat. Ja sam nie byłem ich światkiem, ale znając przekazy tak to sobie wyobrażałem. Ponadto, o historii najnowszej trzeba przypominać młodzieży. Sądzę, że to atrakcyjna forma - mówi Wiesław Brull ze Szczecina.
- Stan wojenny zastał mnie w pociągu. Byłem wówczas studentem Akademii Rolniczej w Szczecinie. Po powrocie do domu z informacją przywitała mnie mama. Kiedy szedłem przez miasto nie zauważyłem nic nadzwyczajnego, ale z czasem atmosfera stanu wojennego udzielała się każdemu - mówi pan Bogusław ze Szczecina.
Szymon WASILEWSKI
autor filmu: Marek KLASA
„Rozwój wydarzeń sparaliżował polskie społeczeństwo, a siła i brutalność użyte tuż po wprowadzeniu stanu wojennego skutecznie osłabiły protesty. Wojsko i ZOMO skutecznie pacyfikowały kolejne strajki: w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, w Hucie im. Lenina w Krakowie, czy w Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego w Szczecinie w nocy z 14 na 15 grudnia. Wojsko i ZOMO spacyfikowały też szczeciński FAMABUD, Zakłady Chemiczne "Police", Stocznię Remontową "Gryfia", WTECH i Polmozbyt. Przez wiele godzin otaczały kordonem Zarząd Portu Szczecin-Świnoujście i stocznię "Parnicę" – na łamach magazynowego wydania „Kuriera Szczecińskiego” o stanie wojennym napisała Agnieszka Kuchcińska-Kurcz.
We wtorek, 13.grudnia br, w "Kurierze Szczecińskim", znajdą Państwo przygotowany przez naszych dziennikarzy, przy współudziale szczecińskiego oddziału IPN oraz wsparciu Towarzystwa Finansowego Silesia, dodatek rocznicowy poświęcony dramatycznym wydarzeniom sprzed 30 lat.
Fot. Robert STACHNIK